(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
Wszyscy zapewne odnotowaliśmy
coraz zaciętszą wymianę argumentów
pomiędzy zwolennikami dwóch zasadniczych
poglądów na temat pochodzenia człowieka.
Jeden z owych poglądów bazuje na Biblii i
stwierdza że człowiek został stworzony przez
Boga. Natomiast drugi z tych poglądów bazuje
na ustaleniach nowoczesnej nauki i stwierdza,
że człowiek jest produktem ewolucji. Zwolennicy
każdego z obu tych poglądów prezentują swoje
argumenty w sposób, jakby tylko jeden z nich
był poprawny, drugi zaś był fałszywy. Czy jednak
takie postawienie sprawy nie jest przypadkiem
upieraniem się obu obozów przy jednym maleńkim
szczególiku, przy jednoczesnym przeaczaniu
faktu, że szczególik ten stanowi jedynie fragment
znacznie większego obrazu powstania i historii
człowieka. Niniejsza strona internetowa ujawnia
ustalenia relatywnie nowej teorii naukowej
nazywanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji,
a ściślej tej jej części która formalnie dowiodła
istnienia
Boga,
oraz która wyjaśniła jak owa nadrzędna istota
inteligentna wszechświata działa oraz jakie są
jej cele. Analizy przeprowadzone w ramach
owej teorii wykazują bowiem, że faktycznie to
oba niepotrzebnie
argumentujące ze soba obozy mają całkowitą
rację. Wszakże istnieją liczne przesłanki które
sugerują, że człowiek faktycznie jest produktem
ewolucji - tak jak to słusznie odkrył i wybadał
Charles Darwin. Jednak przebiegiem i celami
owej ewolucji nieustannie kieruje właśnie
Bóg.
Faktycznie też Bóg wcale NIE stworzył wszystkiego
za jednym zamachem, ani też w końcowej tego
formie. W rzeczywistości Bóg także posługuje się
stopniową ewolucją, czyli usprawnia wszechświat
zwolna chociaż nieustannie - podobnie jak czynią
to ludzie ze wszelkimi swoimi długoterminowymi
projektami i produktami. Dlatego w rzeczywistości
zwolennicy obu ścierających się poglądów mają
całkowitą rację. Zamiast więc marnotrawić energię
i środki na jałowe spory, zwolennicy obu poglądów
powinni raczej połączyć siły aby dociec jak
dokładnie Bóg pokierował ewolucją aby stworzyć
człowieka, oraz w jaki sposób w swoim nieskończonym
procesie tworzenia używał on, oraz nadal używa,
właśnie owej inteligentnie sterowanej ewolucji
jako swojego podstawowego narzędzia.
Niniejsza strona dodatkowo stara się też pouściślać
niektóre zagadki związane z pochodzeniem
człowieka. Np. ujawnia ona że owym "brakującym
ogniwem" z przeszłości człowieczej rodziny faktycznie
może być wszystkim dobrze znana syrenka (m.in. ta
z Warszawy, a także jej krewniaczka z nabrzeża w
Kopenhadze, Dania), a ponadto że pozostałości tych
naszych przodków zapewne ukrywają się na dnie
oceanów i mórz, a nie na lądach - gdzie ich bezskutecznie
poszukują dzisiejsi naukowcy. W punkcie #C2 strona
ta przytacza również obszerny materiał dowodowy,
że najbliższymi ciągle żyjącymi krewniakami
człowieka wcale nie są małpy, a wieloryby i
delfiny. Wszystko co strona ta stwierdza, bazuje
na ustaleniach owej relatywnie nowej teorii naukowej
nazywanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
#A1.
Co to takiego owa
ewolucja,
oraz jak dzisiejsi jej zwolennicy wyjaśniają pochodzenie człowieka:
Nazwa "ewolucja" najczęściej przyporządkowywana
jest do teorii naukowej opracowanej przez
Charlesa Darwina, która to teoria w 1859
roku opublikowana została po raz pierwszy
w odniesieniu dla świata zwierzęcego i roślinnego
w książce Darwina "On the Origin of Species
by Means of Natural Selection" (tj. "O pochodzeniu
gatunków na drodze naturalnej selekcji"),
zaś w 1871 roku rozszerzona została także
na pochodzenie człowieka w kolejnej książce
Darwina "The Descent of Man, and Selection
in Relation to Sex" (tj. "Pochodzenie Człowieka
oraz Selekcja bazująca na Seksie"). (Darwin
żył od 12 lutego 1809 do 19 kwietnia 1882.)
Istnieje wiele różnych definicji owego
drażliwego słowa "ewolucja". Wszakże słowo to
można zdefiniować z różnych punktów widzenia.
Prawdopodobnie najbardziej popularna jego
definicja podana jest w encyklopedii - cytuję ją
z "The New Encyclopaedia Britannica", 15th
edition, 1996, ISBN 0-85229-605-3, Volume
4, page 623: "Ewolucja: teoria w biologii
która postuluje że różne rodzaje zwierząt
i roślin pochodzą od swoich przodków oraz
że cechy odróżniające wywodzą się z
modyfikowania w poszczególnych generacjach."
(W oryginale angielskojęzycznym:
"Evolution: theory in biology that postulates
that the various types of animals and plants
have their origin in other preexisting types
and that the distinguishable differences are
due to modifications in successive generations.")
Zgodnie ze zwolennikami teorii ewolucji,
jej mechanizmem napędowym jest
proces naturalnej selekcji (przetrwanie
najsilniejszych). Według nich, to właśnie
ów mechanizm spowodował, że z biegiem
czasu na Ziemi wyewolucjonował się człowiek.
Zanim jednak doszło do pojawienia się człowieka,
na Ziemi miał istnieć jakiś ciągle nieznany
nauce przodek ludzi, do którego z reguły
referuje się jako do "brakującego ogniwa".
Przodek ten miał jakoby być wspólny zarówno
dla ludzi jak i dla małp. Dlatego zwolennicy ewolucji
twierdzą, że najbliższym krewniakiem człowieka
w świecie zwierzęcym jest małpa. (Z reguły
wskazuje się przy tym palcem na szympansy.)
Niestety, ślepe upieranie się zwolenników teorii
ewolucji że jedynie prawa i siły natury dostarczają
kierunku i siły napędowej dla ewolucji, nie jest
w stanie wyjaśnić całego szeregu paradoksów
i zagadek otaczającego nas wszechświata.
Przykładem jednego takiego paradoksu jest,
że niezaleźnie od warunków w jakich zachodzi
ewolucja, jej produkt końcowy zdaje się być taki
sam. Stąd przykładowo bakterie których ewolucja
nastapiła na Marsie i które spadły na Ziemię
na Antarktydzie, posiadają budowę i cechy
charakterystyczne niemal identyczne do bakterii
z Ziemi. A przecież na Marsie panują warunki
drastycznie odmienne od ziemskich, które powinny
prowadzić do ewolucji odmiennych stworzeń niż
te na Ziemi. Innym przykładem takich paradoksów
jest, że ewolucja nie wyjaśnia dlaczego inteligencję
wykazuje nie tylko zachowanie ludzi, ale np.
zachowanie cząsteczek elementarnych
(tj. składowych atomu). Czyżby więc owe cząsteczki
także podlegały naturalnej selekcji która wymusiła
na nich wyewolucjonowanie inteligencji?
Na dodatek do owych paradoksów, jak narazie,
pomimo intensywnych poszukiwań, dzisiejsza
nauka nie zdołała też odnaleźć najmniejszego
śladu owego "brakującego ogniwa" - co zdaje
się sugerować, że ogniwo takie albo wcale nie
istnieje na Ziemi, albo też zwolennicy ewolucji
poszukują go w zupełnie niewłaściwych
miejscach. Dlatego konieczne jest poszukiwanie
innych mechanizmów i innych sił napędowych
dla rozwoju wszechświata niż wyłącznie owa ślepa
naturalna ewolucja. Jak narazie, najważniejszy z
tych innych mechanizmów wskazywany jest przez
zwolenników stworzenia, którzy niepotrzebnie uważają
siebie za konkurentów naturalnej ewolucji. Coraz
więcej zwolenników zdobywa także ostatnio teoria
tzw. "inteligentnego zaprojektowania" ("Intelligent
Design"). Jej zwolennicy wierzą, wyrażając to
w wielkim uproszeniu, że człowieka z Ziemi
zaprojektowali i wykonali inteligentni kosmici
z użyciem inżynierii genetycznej. (Co jedynie
odsuwa problem na odległe gwiazdy,
bowiem ciągle nie wyjaśnia kto zaprojektował
i wykonał owych inteligentnych kosmitów.)
Niniejsza strona dodaje jeszcze jeden odmienny
pogląd to owej dyskusji o pochodzeniu
człowieka. Pogląd przedstawiony na niej wywodzi
się z ustaleń teorii naukowej zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Łączy on razem twierdzenia zarówno ewolucjonistów
jak i zwolenników stworzenia. Stwierdza bowiem,
że Bóg posługuje się nieustannym procesem
ewolucji w swoim stopniowym udoskonalaniu
wszechświata, zaś obecna forma człowieka
jest jednym ze stadiów owej niekończącej się
ewolucji. Wskazuje ona również gdzie prawdopodobnie
ukrywają się pozostałości owego "brakującego
ogniwa" z ludzkiej ewolucji.
#A2.
Czy faktycznie zwolennicy ewolucji zaprzeczają zwolennikom stworzenia człowieka przez
Boga:
Zwolennicy ewolucji zachowują się w swojej
argumentacji tak jakby byli zajadłymi wrogami
zwolenników stworzenia, oraz wice wersa.
Tymczasem jeśli dokładnie przeanalizować
argumenty obu stron, wówczas się okazuje
że więcej w nich uporu oraz celowego budowania
ścian wokół swoich poglądów, niż faktycznej
logiki oraz zgodności z obserwacjami empirycznymi
otaczającego nas wszechświata. Przykładowo,
zwolennicy naturalnej ewolucji (E) celowo nie
chcą odnotować następujących faktów:
(E1)
Proces stopniowego udoskonalania już istniejących
obiektów, opisywany właśnie słowem "ewolucja",
faktycznie jest jedynym sposobem na jaki istoty
inteligentne są w stanie powiększać poziom doskonałości
swoich produktów. Wyrażając to innymi słowami,
jeśli nadrzędna istota inteligentna zwana Bogiem
zechce powiększyć poziom doskonałości tego co
stworzyła, faktycznie musi ona posługiwać się
metodą działania która sprowadza się do dokonywania
stopniowych udoskonaleń, a którą nasza nauka nazywa
"ewolucją". Ewolucją posługują się również i
ludzie w swoim nieustającym wysiłku budowy coraz
doskonalszych urządzeń technicznych, produktów
intelektu, opisów, wyczynów, itp. Przykładowo,
gdyby ludzie byli niewidzialni tak jak Bóg, jednak
jakiś naukowiec przybyły na Ziemię z kosmosu mógł
obserwować np. nasze samochody czy komputery
(nie widząc jednak ludzi), wówczas też sformułowałby
dla nich teorię ewolucji, twierdząc że samochody
czy komputery na Ziemi rozwijają się na zasadzie
stopniowej ewolucji.
(E2)
Zasady logiki oraz metody działania pozostają dokładnie
takie same, bez względu na to kto ich używa.
Wyrażając to innymi słowami, jeśli jedyna metoda
postępowania która pozwala na uzyskanie coraz
doskonalszych produktów, polega na ich stopniowym
udoskonalaniu krok po kroku - tak jak ludzie czynią to
z kolejnymi generacjami swoich domów, samochodów,
czy komputerów, wówczas metodę tą stosować musi
każdy rodzaj inteligentnych istot, włączając w to Boga.
* * *
Z kolei zwolennicy stworzenia (S) człowieka nie
tylko przeaczają powyższe fakty, ale dodatkowo
nie biorą pod uwagę że:
(S1)
Wiele zwrotów i opisów w Biblii posiada czysto
alegoryczne znaczenie. Faktycznie Biblia
aż roi się od opisów które należy brać alegorycznie,
a nie dosłownie. Przykładowo patrz "Objawienie
Św. Jana" 19:15, które opisuje przybycie na Ziemię
Drugiego Jezusa, cytuję "A z Jego ust wychodzi
ostry miecz". (Jakże dosłownie brać opis, że ktoś
trzymałby miecz w ustach. Opis ten należy więc
interpretować alegorycznie jako stwierdzenie, że
słowa i idee upowszechniane przez Drugiego
Jezusa będą zwalczały wrogów podobnie jak to
czyni miecz.) Jest więc jedynie ślepym uporem
twierdzenie że bibilijny opis stworzenia świata i
człowieka należy brać dosłownie.
(S2)
Ci którzy spisywali Biblię używali archaicznego
języka, w którym ciągle jeszcze brakowało wielu
pojęć istniejących w dzisiejszych językach.
Jakże więc przykładowo w czasach pisania Biblii
można było wyjaśnić, że w procesie tworzenia świata i
człowieka zaistniało siedem odmiennych "okresów
rozwojowych" czy "er" - jeśli piszący Biblię nie znali
jeszcze pojęć "okres rozwojowy", ani "era". Oczywiście
w takim przypadku użyli oni słowa "dzień", które to
słowo pojęciowo leżało najbliżej do owych nieznanych
im pojęć. Byłoby więc całkowitym absurdem obecne
upieranie się przy dosłownym braniu opisu, że
Bóg stworzył świat i człowieka w przeciągu 6
dni (w siódmym zaś dniu odpoczywał). Szczególnie,
że w samej Biblii zostało napisane, że w każdym
miejscu gdzie w jakichś miejscach Biblii użyte
jest słowo "dzień", faktycznie należy je rozumieć
jako 1000 lat. (Kiedyś natknąłem się w Biblii na
owo stwierdznie, obecnie jednak kiedy starałem
się powtórnie je odnaleźć i wskazać tutaj, niestety
nie potrafiłem go już szybko znaleźć. Pośrednio
wyrażają to jednak m.in. następujące słowa z
"2 Listu św. Piotra" - cytuję "Niech zaś dla was,
umiłowani, nie będzie tajne to jedno, że jeden
dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat
jak jeden dzień." Dokładnie to samo stwierdza
też psalm 90 "Wieczny Bóg nadzieją człowieka"
z bibilijnej "Księgi Psalmów" - cytuję stamtąd
werset 4 "Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest
jak wczorajszy dzień, który minął, niby straż
nocna.")
Aby było jeszcze ciekawiej, w bibilijnych
czasach liczba 1000 wcale nie oznaczała
tego samego co dzisiaj oznacza liczba 1000.
Była ona wszakże najwyższą liczbą jaka
istniała w rzymskim systemie liczbowym.
(Rzymianie oznaczali ją literą "M", oraz
nie znali już wyższej liczby.) Stąd bibilijne
wyrażenie "1000 lat" faktycznie może też
oznaczać "tak bardzo dużo lat, jak tylko
daje się to wyrazić największą liczbą
którą znany". Wszakże dzisiaj ludzie też
mówią "miliony" mając jednak na myśli
"tak dużo jak tylko nasze liczby potrafią
to wyrazić".
Pamiętać też należy, że dla Boga - który
wszakże istnieje przez wieczność, upływ
czasu posiada zupełnie inną wymowę niż
dla ludzi. Dokładniej wyjaśniają to
odrębne strony internetowe o
Bogu
oraz o
wehikułach czasu.
Stąd w boskim systemie upływu czasu, to
co dla historyków ludzkości reprezentowało
będzie całą erę, dla Boga może być
odpowiednikiem naszego jednego dnia.
Po więcej danych o tworzeniu świata
przez Boga patrz "część I" oddzielnej
strony internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji,
a także patrz podrozdział P6.1 z tomu 13
monografii
[1/4].
* * *
Jeśli zaś uwzględni się powyższe fakty w
swoich rozważaniach, wówczas nagle się
okazuje że zarówno zwolennicy ewolucji,
jak i zwolennicy stworzenia, faktycznie
opisują ten sam generalny mechanizm
powstania człowieka, tyle że zwracają całą
swoją uwagę na tylko jeden z całego szeregu
fragmentów i aspektów owego mechanizmu.
Faktycznie więc nie istnieją różnice w twierdzeniach
i poglądach każdej z owych grup, a jedynie
istnieje upór ludzki oraz czyjeś szatańskie
dążenie aby "dzielić i rządzić" m.in. poprzez
wykorzystanie owych odmiennych poglądów
na pochodzenie człowieka. Ponadto wszystko
też wskazuje na to, że faktyczną informacją
którą zwolennicy ewolucji starają się skrycie
upowszechniać za pośrednictwem swoich
poglądów, jest wiadomość że "Bóg wcale
nie istnieje". Z kolei jedyną informacją
którą obecni zwolennicy stworzenia człowieka
starają się upowszechniać swoimi argumentami,
jest twierdzenie że opisów z Biblii nie wolno
traktować alegorycznie ani interpretować z punktu
widzenia postępu wiedzy i uprecyzyjniania języka,
a należy brać dosłownie co do każdej litery. Warto
jednak odnotować, że filozofia
totalizmu
faktycznie obala zasadność obu tych informacji.
(Tj. formalnie dowiodla ona istnienia Boga, a
także przedefiniowała precyzyjnie z użyciem
ścisłego dzisiejszego języka wiele pojęć które w Biblii
opisane są luźno za pomocą starożytnego języka.)
Uprzednio fakt stworzenia człowieka
przez Boga był głównie postulowany
przez religie. Nauka jedynie potrafiła
się zdobyć na zaprzeczanie temu
faktowi. Nie potrafiła bowiem znaleźć
i wskazać materiału dowodowego na
poparcie procesu stworzenia. Nie
znając zaś takiego materiału, naukowcy
uważali że mają obowiązek wypowiadać
się "przeciwko" stworzeniu człowieka.
(Na przekór że nie posiadali oni
również jednoznacznych dowodów
na niemożność stworzenia człowieka
przez Boga.) Początkowo przeciwko
religijnym stwierdzeniom o stworzeniu
człowieka wypowiadała się tylko
Darwinowska Teoria Naturalnej
Ewolucji. Była ona zresztą "teorią"
tylko z nazwy. Wszakże obserwacje z
jakich wynikała zgromadzone zostały
na jednym niewielkim obszarze. Jej
"dowody" wyrwane więc zostały z
kontekstu. Przez spory okres czasu
owa "pseudo-teoria" była jedynym
co oficjalna nauka ludzka zdołała
wypocić na temat pochodzenia człowieka.
Stąd nagenerowała ona wiele zła.
Wszakże praktycznie podjudziła
ona całą naukę ziemską i niemal
wszystkich naukowców na ustawianie
się "contra" do stwierdzeń religii.
Jednak począwszy od 1985 roku
upowszechniana jest na Ziemi odmienna
teoria naukowa, zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Owa odmienna teoria też posiada własne
ustalenia na temat pochodzenia świata
fizycznego, oraz pochodzenia człowieka.
Tym razem jednak ustalenia owej
teorii są "pro" - znaczy "za" stworzeniem
człowieka przez Boga. Istnieje więc szansa,
że owa teoria dipolarnej grawitacji
zdoła teraz naprawić chociaż część
owego oceanu zła jakiego nagenerowała
teoria Darwina. Sytuacja na moment
obecny jest więc taka, że istnieją już
dwie teorie naukowe. Każda też z nich
stwierdza coś dokładnie przeciwstawnego.
Sprawa stworzenia człowieka przez Boga
przestaje więc być jedynie sprawą
"walca nauki miażdżącego stwierdzenia
wiary i religii", a staje się sprawą
dwóch przeciwstawnych teorii naukowych
na zimno analizujących argumenty i
dostępny materiał dowodowy. Oczywiście,
z najróżniejszych powodów, przykładowo
z powodu tzw. naukowej inercji,
czy też z powodów omówionych na odrębnej
stronie o
nosicielach zła,
oficjalna nauka Ziemska jeszcze przez
długi czas będzie starała się zakrzyczeć
to co
Koncept Dipolarnej Grawitacji
stara się każdemu uświadomić. Aby więc
dać ludziom szansę wyrobienia sobie
własnego zdania na temat ustaleń oraz
materiału dowodowego o pochodzeniu
człowieka, który wskazywany jest przez
ów Koncept Dipolarnej Grawitacji, w
części B tej strony wyjaśnione zostało
co dokładnie ów koncept stwierdza.
Poprzez poznanie niniejszej strony
czytelnicy mają więc możność wyrobienia
sobie własnego zdania na ten temat.
Ponieważ z owej teorii naukowej zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
wyrosła także nowa filozofia życiowa
nazywana
totalizmem moralnym,
ustalenia oraz materiał dowodowy
zaprezentowane w części B tej strony
wyrażają sobą również oficjalne
stanowisko
filozofii totalizmu
w sprawie pochodzenia (stworzenia)
człowieka.
#A4.
Cele tej strony:
W świetle tego co zaprezentowałem w
poprzednich punktach, istnieje paląca
potrzeba aby w sprawie pochodzenia
człowieka dotychczasowy upór zastąpić
logiką oraz rzeczową dedukcją bazującą
na faktach. W tym celu dyskusję pomiędzy
religią i nauką należy zastąpić dyskusją
pomiędzy zwolennikami dwóch teorii naukowych,
mianowicie teorii Darwina która opowiada
się "contra" stworzeniu człowieka przez
Boga, oraz
Konceptu Dipolarnej Grawitacji
który opowiada się "pro" stworzeniu
człowieka przez Boga. Dzięki temu
zastąpieniu, temat stworzenia człowieka
przez Boga przeniesiony zostanie
z obecnego obszaru sporów pomiędzy
dwoma stronami o podobnie zaklapkowanych
oczach, w obszar rzeczowej dyskusji nad
dowodową wartością zaprezentowanych argumentów,
nad logiką dedukcji, nad faktycznym
stanem rzeczy, nad twórczymi doświadczeniami
ludzi, itp. Dlatego jednym z podstawowych
celów tej strony jest właśnie spowodowanie
takiego przeniesienia akcentów tej istotnej
dyskusji.
Oczywiście, niezależnie od powyższego celu,
na stronę tą nałożone zostało także kilka
dalszych celów. Jednym z nich jest właśnie
wskazanie jak proces stworzenia człowieka
przez Boga jest wyjaśniany przez "teorię
wszystkiego" zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Ponadto strona ta wskazuje materiał dowodowy
jaki ów Koncept Dipolarnej Grawitacji zgromadził
na potwierdzenie swoich dociekań. Kolejnym
z celów tej strony jest ujawnienie jak ów Koncept
Dipolarnej Grawitacji umiejscawia fakt stworzenia
człowieka przez Boga, w całym procesie formowania
się naszej dzisiejszej rzeczywistości, a więc
w procesie samoistnej ewolucji Boga, oraz
późniejszym procesie tworzenia przez Boga
naszego świata fizycznego.
Część B:
Naturalna ewolucja
Boga
oraz stworzenie człowieka przez Boga:
Niniejsza część tej strony wyjaśnia
metodą kawa na ławę, skąd my
ludzie się wzięliśmy i dokąd zmierzamy.
Czyni to poprzez zaprezentowanie nowego
modelu powstania świata fizycznego i
człowieka. Model ten wynika z ustaleń
Konceptu Dipolarnej Grawitacji.
Jest on zupełnie przeciwstawny do modelu
tzw. "wielkiego wybuchu" upowszechnianego
przez oficjalną naukę ziemską. Jednocześnie
pod każdym względem jest on zgodny z
modelem upowszechnianym przez religie.
Tyle że uściśla on i unaukawia niektóre
niejednoznaczności wynikające z niewłaściwego
interpretowania przez ludzi starej
terminologii religijnej.
#B1.
Dlaczego "naturalna ewolucja" faktycznie zaistniała
we wszechświecie - tyle że jej końcowym produktem był
Bóg
a nie człowiek:
Ciekawe czy czytelnik kiedykolwiek zadawał
sobie pytanie "co ma większą szansę zajścia
przez czysty przypadek - coś co jest proste,
czy też coś co jest skomplikowane"?
Przykładowo, gdyby już istniał samouczący
się komputer, oraz już istniał pusty ocean.
Co wtedy przez czysty przypadek zajdzie
najpierw - czy w owym samouczącym się komputerze
najpierw sam pojawi się jakiś program, czy
też w owym pustym oceanie najpierw samo pojawi
się jakieś żywe stworzenie. Ja przemyśliwałem
już nad tym problemem. Moim zdaniem
im coś jest prostrze, tym ma większą
szansę zaistnienia przez czysty przypadek.
Wszakże wszystko co skomplikowane
wymaga przypadkowego zaistnienia znacznie
większej liczby sprzyjających temu zjawisk.
Dlatego przykładowo oberwanie się orzecha
kokosowego z palmy kokosowej i jego spadnięcie
komuś na głowę ma znacznie większą szansę
przypadkowego zaistnienia niż czyjeś wdrapanie
się na kokosa i rozbicie tam głowy przez uderzenie
nią w tegoż kokosa. Jeśli więc to logiczne
ustalenie odniesiemy do poprzedniego
zapytania co najpierw się pojawi: program
w samouczącym się komputerze, czy też
żywa istota w pustym oceanie, odpowiedź
musi być program. Wszakże program jest
nieporównanie prostrzy w swojej strukturze
od nawet najprostrzej żywej istoty. Chodzącym
dowodem tego faktu są dzisiejsi naukowcy.
Wszakże niemal każdy dzisiejszy naukowice
potrafi sporządzać program dla komputera.
Jednak faktycznie żaden dzisiejszy naukowiec
nie jest w stanie zesynterować od zera nawet
najmniejszego źdźbła jakiejś najprymitywniejszej
trawy.
Owo zapytanie z poprzedniego paragrafu posiada
ogromny meryt w sprawie pochodzenia człowieka.
Faktycznie bowiem odpowiedź na nie zdecydowanie
rozstrzyga że człowiek nie wywodzi się z procesu
czysto przypadkowej ewolucji, a faktycznie został
stworzony przez
Boga.
Jednocześnie jednak Bóg powstał właśnie w wyniku
przypadkowej ewolucji w rodzaju tej jaką dzisiejsi
naukowcy przypisują pochodzeniu człowieka.
Podstawy logiczne i dowodowe z jakich
wyprowadzone zostało twierdzenie
że to sam Bóg powstał w wyniku naturalnej
ewolucji, z kolei po swoim powstaniu ów Bóg
dokonał celowego stworzenia najpierw
świata fizycznego a potem człowieka,
opisane są dokładniej w "części I" odrębnej
strony internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
Tam też odsyłam tych których głębiej interesują
te sprawy. W tym miejscu jedynie wystarczy
wyjaśnić, że Bóg jest ogromnym programem
jaki w sposób zupełnie naturalny wyewolucjonował
się w "płynnym komputerze" zwanym "przeciw-materią".
Ów charakter Boga jako ogromnego programu
zawartego w samouczącej się i myślącej przeciw-materii
wyjaśnione jest bardziej szczegółowo na odrębnej
stronie o
Bogu.
Z kolei będąc ogromnym programem, Bóg
reprezentuje prostą strukturę która jest znacznie
mniej skomplikowana od żywych tkanek. Jako
więc taka prosta struktura Bóg miał większe
prawdopodobieństwo niż żywa tkanka aby
powstać w wyniku naturalnej (przypadkowej)
ewolucji. Z kolei kiedy Bóg raz już powstał,
wówczas dalsza przypadkowa ewolucja przestała
być potrzebna. Wszystko bowiem co powstało
po Bogu, zostało inteligentnie i celowo
zaprojektowane i stworzone przez owego
już istniejącego Boga. Wszakże inteligentny
Bóg nie miał już żadnych trudności ze
stworzeniem choćby najbardziej strukturalnie
skomplikowanego świata fizycznego oraz
człowieka. Ów proces ewolucji Boga, oraz
późniejszego stworzenia świata fizycznego
i człowieka, opisane są dokładniej właśnie w
owej "części I" odrębnej strony internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
Ponieważ jednak czytelnik może nie mieć
dostępu do owej odrębnej strony, poniżej
podsumowane zostaną najważniejsze z zawartych
tam stwierdzeń.
#B2.
Jak przebiegała samo-evolucja
Boga -
czyli jak wszystko się zaczęło:
Bardzo dawno, dawno temu, nie było
jeszcze ani Ziemi, ani Słońca, ani
materii, ani świata fizycznego,
ani nawet czasu w formie w jakiej
my go teraz znamy. Cały wszechświat
był wówczas pustką o nieskończonych
rozmiarach. Zgodnie jednak ze stwierdzeniami
owej teorii naukowej zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji,
gdzieś w obrębie owej nieskończonej pustki
wszechświata istniała wówczas gigantyczna
kropla niezwykłego płynu zwanego przeciw-materią.
Przeciw-materia jest dokładnym przeciwieństwem
"materii" którą ludzka nauka poznała
dotychczas. Odwrotnie do tego jak materia
wykazuje posiadanie masy, inercji, czy
tarcia, owa przeciw-materia jest bezważka,
nie wykazuje inercji, oraz nie formuje
tarcia. Stąd bez przerwy jest ona w
stanie ruchu. Najważniejsze jednak z
owych przeciwnych do materii atrybutów
przeciw-materii, są jej atrybuty
intelektualne. Odwrotnie do tego jak
materia jest "głupia" w swoim stanie
naturalnym, przeciw-materia jest
inteligentna. Znaczy przeciw-materia
jest w stanie gromadzić i przechowywać
informacje, oraz myśleć w swoim stanie
naturalnym. W sensie swoich własności,
owa kropla przeciw-materii na samym
początku czasów była więc rodzajem
jakby płynnego komputera. Komputer
ten jednak początkowo nie posiadał
w sobie żadnego programu. Jednak
formująca go przeciw-materia
istniejąca tylko w stanie wieczystego
ruchu, już na początku czasów
tworzyła strumienie i wiry jakie
przepływały sobie z jednego końca
na drugi w owej gigantycznej kropli
przeciw-materii zawieszonej w próżni
rozmiarowo nieskończonego wszechświata.
Powyższy opis początkowych warunków w
jakich przebiegała samo-ewolucja Boga
wcale nie został zaczerpnięty z sufitu.
Faktycznie to istnieje spory materiał
dowodowy że tak właśnie było. Jeśli
ktoś jest zainteresowany owym materiałem,
to może go znaleźć w tomach 4 i 5 monografii
[1/4].
Aby dać tutaj choćby mały jego przykład,
to jednym z dowodów na fakt że
wszechświat jest puską o nieskończonych
rozmiarach (a nie np. niekończącą się
przestrzenią całą wypełnioną galaktykami)
jest nasza wyobraźnia. Zgodnie bowiem
z ustaleniami
Konceptu Dipolarnej Grawitacji,
my nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie
niczego co nie istnieje we wszechświecie -
bo takie coś nie posiada ani swojej "nazwy"
ani też definicji w jezyku wszechświata
zwanym ULT. (Opisy języka ULT zawarte są
w punkcie #B4 strony internetowej o telepatii,
a także w podrozdziale I5.4 z tomu 5
monografii
[1/4].)
Jak też się okazuje, nikt z nas nie jest
w stanie wyobrazić sobie nieskończenie
dużego wszechświata zapełnionego "czymś",
np. galaktykami, chociaż każdy bez trudu
jest w stanie wyobrazić sobie pustkę o
nieskończonych rozmiarach.
W trakcie początkowej fazy przelewania
się płynnej przeciw-materii z jednego końca
owej gigantycznej kropli w inny jej koniec,
przeciw-materia się samo-uczyła. Wszakże
jest ona inteligentnym płynem. Owo
samouczenie się przeciw-materii powodowało
powstawanie najróżniejszych naturalnych
programów w jej pamięci. Po jakimś więc
czasie w pamięci z obrębu owej przeciw-materii
powstało sporo inteligentnych "programów".
(Owa pamięć na programy i dane, zawarta we
wnętrzu przeciw-materii, faktycznie
formuje jeszcze jeden odrębny świat,
nazywany światem wirtualnym.
świat wirtualny jest jednym z trzech
odrębnych światów wszechświata, obok
"przeciw-świata" oraz naszego "świata
fizycznego". To w owym świecie wirtualnym
rezyduje Bóg, czyli pierwotny program
wszechświata którego ewolucja opisywana
jest w niniejszym punkcie tej strony.
To także w owym świecie wirtualnym
my wszyscy lądujemy po naszej śmierci
fizycznej.)
Programy te zaczęły nabywać samo-świadomości.
Wiedziały więc że one są one. Nauczyły
się przemieszczać w obrębie owej
przeciw-materii. Poznały też sposoby
na jakie mogły nadawać przeciw-materii
w jakiej rezydowały rodzaj ruchu jaki
im odpowiadał. Owe programy powstałe
w przeciw-materii uformowały więc rodzaj
samo-świadomych istot. Tyle że istoty
owe nie miały ciał, a po prostu były
programami które rezydowały w płynnej
i inteligentnej przeciw-materii. Owe
programy wolno więc nazywać "istotami
duchowymi". Z czasem owe istoty duchowe
dowiedziały się nawzajem o istnieniu
innych podobnych do siebie istot. Zaczęła
się więc konkurencja pomiędzy nimi.
Z czasem owa konkurencja przekształciła
się w walkę. W walce tej zwyciężył jeden
program który zdołał zniszczyć lub
pochłonąć wszystkie pozostałe podobne
do siebie programy. Ten jedyny program
jaki przetrwał z owych czasów walki,
to obecny
Bóg.
Nadrzędna więc istota którą obecnie
nazywamy Bogiem, jest po prostu jednym
ogromnym samoświadomym programem który
samorzutnie wyewolucjonował się w inteligentnej
przeciw-materii.
Istnieje dosyć spory materaił dowodowy
na poparcie ustalenia że Bóg powstał w
wyniku naturalnej ewolucji opisanej powyżej.
Przykładowo, na poparcie faktu że początkowo
powstało kilka istot duchowych które
następnie walczyły ze sobą, świadczy
wpisanie przez Boga takiej właśnie
konkurencji i walki w byt praktycznie
każdej żywej istoty. Z kolei na poparcie
faktu że Bóg jest ogromnym naturalnym
programem jaki sam powstał w inteligentnej
płynnej przeciw-materii świadczy fakt,
że program jest relatywnie łatwy do
samo-powstania w obrębie inteligentnego
komputera który nieświadomie
dokonuje jakichś działań.
Szerszy wykaz
owego materiału dowodowego na samo-ewolucję
Boga przytoczono w następnym punkcie
#B3 poniżej.
Po swoim powstaniu Bóg nauczył się absolutnie
panować na zachowaniami płynnej przeciw-materii
w jakiej rezydował. Samotne istnienie
wzbudziło w nim też tęsknotę do stworzenia
z owej przeciw-materii jakichś istot które
byłyby do niego podobne, jednak które byłyby
podrzędne w stosunku do niego - tak że
nie musiałby z nimi konkurować ani z nimi
walczyć. W ten sposób w Bogu zrodziła się
idea stworzenia świata fizycznego oraz
stworzenia człowieka.
#B3.
Źródła naszych trudności z zaakceptowaniem
powyższego modelu naturalnej samo-ewolucji
Boga,
wraz z przykładami materiału dowodowego na
poprawność tego modelu:
Motto:
"Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga, i
Bogiem było Słowo.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek
posłany przez Boga -
Jan mu było na imię."
(Cytowanie początka
bibilijnej Ew. św. Jana 1:1-14.)
Większość z nas ludzi ma nieopisane
trudności z rozumowym i logicznym
zaakceptowaniem wszystkiego co odbiega
od ich nawyków, co szkodzi ich interesom,
co zasadza się na istnieniu nieskończoności,
itp. Dlatego w przytoczonym powyżej
wyjaśnieniu i modelu naturalnej ewolucji
Boga, większość ludzi będzie skłonna
odrzucić owo wyjaśnienie pod wymówką,
że zawiera ono w sobie elementy nieskończności.
Źródła owej skłonności będą jednak wywodziły
się z któregoś z następujących faktów:
(i)
Myślowego nawyku do skończoności.
Wszystko co tylko nas otacza i co możemy
egzaminować z użyciem naszych zmysłów, ma
skończony charakter. Znaczy wszystko ma
początek i koniec, ograniczone wymiary,
skończony czas trwania, itp. Dlatego
większość ludzi nabywa nawyku myślenia
wyłącznie w kategoriach skończoności.
Jeśli takim ludziom powie się że coś
jest nieskończonie wielkie lub
nieskończenie długotrwałe, wówczas oni
dopytują się podchwytliwie "a co znajduje
się za tym". Jeśli zaś ich się informuje
że coś istniało nieskończnie długo, tacy
ludzie zaptują "a co było przed tym"
lub "a co będzie po tym". Tymczasem
istnienie nieskończoności jest
faktem. Istnieje ono w matematyce.
Istnieje ono w naszej wyobraźni
(np. większość z nas może jednak
wyobrazić sobie nieskończenie długie
życie, czy nieskończenie długą miłość).
Istnieje też w rzeczywistości
wszechświata. Nieskończenie rozległy
wszechświat jest rzeczywistością i
aby go zrozumieć trzeba jedynie
przenieść nasze myślenie do kategorii
nieskończoności. Jeśli zaś ktoś wdaje
się w rozważania typu zaprezentowanego
w poprzednim punkcie, wówczas nigdy
nie dojdzie w owych rozważaniach do
ważnych konkluzji jeśli nie zaakceptuje
istnienia nieskończoności. Bez jej
zaakceptowania, on sam będzie dreptał
w nieskończoność w jednym i tym samym
miejscu, bezproduktywnie starając się
rozwiązać dylemat "co było wcześniej -
jajko czy kura". (Wszakże w skończonym
świecie przed jajkiem musiała być kura,
zaś przed kurą musiało być jajko.
Tylko w nieskończonym wszechświecie
zawierającym także Boga
daje się
precyzyjniej określić, że jednak
najpierw musiało zostać stworzone jajko -
czyli program i informacja, a dopiero
z niego mogła potem się rozwinąć kura.)
(ii)
Religijnej indoktrynacji. Indoktrynacja
ta zaprogramowała wierzących stwierdzeniem,
że to Bóg istniał nieskończonie długo, a nie
jakaś tam "gigantyczna kropla przeciw-materii".
Tyle tylko że owa indoktrynacja nie wyjaśnia
precyzyjnie która z Boskich Osób istniała
nieskończenie długo, mianowicie czy był to
Bóg Ojciec, czy Duch święty, czy też może
Syn Boży - wszakże zgodnie z chrześcijaństwem
Bóg składa się z owych Trzech Osób. Osoby
głęboko religijne, dla których Bóg jest
kwestią wiary a nie kwestią wiedzy, będą
więc odrzucały poprzednie wyjaśnienie na
bazie że rzekomo zaprzecza ono ich religijnej
indoktrynacji. Oczywiście będą tutaj w
błędzie. Wszakże jeśli przeanalizować
dokładnie wyjaśnienia z poprzedniego punktu
o ewolucji Boga, to stwierdzają one
dokładnie to samo co stwierdza każda religia.
Tyle że czynią to znacznie precyzyjniej
i że wyjaśniają to na rozum a nie na wiarę.
Wszakże wyjaśniają one że składowa Boga
która przez religię chrześcijańską nazywana
jest "Bogiem Ojcem", albo "Przedwiecznym"
czy "Starowiecznym" (czyli "przeciw-materia")
faktycznie istniała nieskończenie długo -
czyli zawsze. Ewolucję przeszła jedynie ta
składowa Boga którą chrześcijaństwo nazywa
"Duchem świętym" albo "Słowem", zaś
totalizm "wszechświatowym intelektem" -
czyli naturalny program który rezyduje w
owej przeciw-materii. Odrzucanie więc
poprzednich wyjaśnień na bazie religijnej
indoktrynacji jest czepianiem się
terminologii, zamiast zgłębiania
meritu sprawy.
(iii)
Zwalczania ustaleń Konceptu Dipolarnej
Grawitacji przez
krzewicieli zła.
Jednym z poważnych problemów swobodnego
upowszechniania ustaleń
Konceptu Dipolarnej Grawitacji
jest, że na Ziemi skrycie działa potężna
organizacja okupacyjno-terrorystyczna
której istnienie ów koncept ujawnia.
Organizacja ta za wszelką cenę i wszelkimi
środkami stara się powstrzymać, ośmieszyć,
zniwelować, zasabotażować, zastraszyć,
wyciszyć, lub zagłudzyć
upowszechnianie tego konceptu. Stąd
te fragmenty owego konceptu które się
zdołają przedrzeć przez jej zapory, są
przez nią usilnie zwalczane. Owo zwalczanie
jest wyraźnie widoczne w oszczerczej kampanii
która obecnie prowadzona jest w internecie
na temat tego konceptu.
Z powodu działania powyższych czynników,
wyjaśniony w poprzednim punkcie #B2
model rozwoju wszechświata zainicjowany
procesem ewolucji Boga, napotyka wiele
nieracjonalnego i złośliwego oporu
na swej drodze, zanim będzie on w stanie
przedrzeć się do ludzkiej świadomości.
Na szczęście dla tego modelu, istnieje
dosyć obszerny materiał dowodowy który
potwierdza jego poprawność i zgodność
z prawdą. Dlatego na użytek tych czytelników
którzy chcą ugruntować swoją racjonalną
wiedzę, lub którzy potrzebują dowodów
aby bronić zaprezentowany tutaj model
przed atakami np. "krzewicieli zła", poniżej
przytoczę chociaż najbardziej reprezentacyjne
przykłady tego materiału dowodowego.
Oto najpowszechniej znane jego przykłady:
(1)
Informacje zawarte w religiach które
potwierdzają poprawność podanego
poprzednio modelu. Na przekór
że to właśnie wysoce religijni ludzie
mają spore opory przed zaakceptowanie
samo-ewolucji Boga, właśnie w stwierdzeniach
religii zawarta jest największa ilość
potwierdzeń na poprawność opisywanego
tu modelu. Problem jedynie z tym, że
dotychczas nie posiadając klucza
do właściwego interpretowania tych
informacji - takiego jak np. klucz stworzony
nam obecnie przez Koncept Dipolarnej
Grawitacji, ludzie interpretowali te
informacje w sposób niewłaściwy.
Przytoczmy poniżej kilka przykładów
takich potwierdzających stwierdzeń
religijnych, wraz z wyjaśnieniami
jak należy je interpretować:
(1a)
"Na początku było słowo,
a Słowo było u Boga, i
Bogiem było Słowo.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek
posłany przez Boga -
Jan mu było na imię."
(Cytowanie początka Bibilijnej Ew. św. Jana 1:1-14.)
W czasach kiedy formowały
się religie, ludzie nie
znali takich dzisiejszych pojęć jak
"program" czy "komputer". Aby więc
wyrazić jakoś, że na samym początku
wszystkiego powstał "program", musieli
oni użyć innego już znanego im pojęcia,
które jest najbliższe do pojęcia programu.
Pojęciem tym jest właśnie "słowo" - czyli
informacja, znaczy algorytm i program.
(1b)
"Bóg istnieje w trzech osobach" (tj. jako Święta Trójca).
Znaczy nawet religia chrześcijańska
wyraźnie odróżnia przeciw-materię
(znaczy "Boga Ojca" albo "Przedwiecznego",
czasami tłumaczonego też na Polski
jako "Starowieczny" - czyli płynny
komputer w którym program Boga
rezyduje), od samego programu
Boga (znaczy od "Ducha świętego"),
oraz od świata fizycznego który ów
Bóg stworzył (czyli od "Syna Bożego").
Jednocześnie ta sama religia wcale
nie rozróżnia takich trzech składowych
w istotach ludzkich. Religia ta więc
zachowuje się dokładnie tak samo jak
dzisiejsi naukowcy. Wszakże naukowcy
ci w komputerach też odróżniają
hardware od software oraz od
peryferiów. Jednak jednocześnie
wcale nie chcą oni wyróżnić czy
choćby odnotować obecności
owych trzech odmiennych składowych
np. w ludziach czy w zwierzętach.
(1c)
"Bóg istniał wiecznie". (Ps 45:7)
Opisywany tutaj model stwierdza dokładnie
to samo co religie, mianowicie że "Bóg
istniał wiecznie". Tyle tylko że model
ten uściśla owo stwierdzenie. Informuje
on bowiem że wiecznie istniała ta składowa
Boga, którą religia chrześcijańska nazywa
"Bóg Ojciec" albo "Przedwieczny", zaś
którą Koncept Dipolarnej Grawitacji
nazywa "płynnym (wszechświatowym)
komputerem", albo "gigantyczną kroplą
przeciw-materii".
(1d)
"Bóg stworzył świat i człowieka". To
zaś oznacza, że przed stworzeniem świata
i człowieka Bóg był niekompletny - nie miał
wszakże części którą stworzył później. Taka
zaś niekompletność oznacza, że Bóg się uczy,
rozwija i udoskonala w miarę upływu czasu.
Z kolei jego uczenie się i rozwijanie znaczy,
że istniał taki moment czasowy kiedy Bóg
jeszcze nie posiadał wymaganej dla Boga
wiedzy, czyli kiedy zaczęła się jego
ewolucja jako Boga.
(2)
Istnienie w języku ULT słow i definicji
które potwierdzają poprawność podanego
poprzednio wyjaśnienia. Na przekór
że nasze nawyki myślowe wstrzymują nas
przed zaakceptowaniem faktu, że coś
(przykładowo wszechświat) istnieje
nieskończenie długo i nie miało ani
początka ani końca, na poziomie naszej
intuicji - korzystającej z definicji i
słów języka ULT, takie nieskończone istnienie
wszechświata jest łatwo akceptowalne.
W podobny sposób nasza intuicja akceptuje
też inne nieskończone koncepty, takie jak
wieczna miłość, wieczne istnienie naszej
duszy, czy możność nieskończenie długiego
życia po tym jak ludzkość pokona śmierć.
Aby więc zrozumieć fakt nieskończenie
długiego istnienia wszechświata wraz z
ową początkową kroplą przeciw-materii,
musimy odwołać się do wyobraźni z
naszej intuicji, znaczy do definicji
zawartych w języku ULT.
(3)
Istnienie materiału dowodowego który wykazuje,
że Bóg nieustannie udoskonala sam siebie oraz
cały wszechświat.
Z kolei jeśli Bóg się udoskonala, to oznacza,
że musiał istnieć taki moment czasowy kiedy
jego wiedza była bliska zero, czyli kiedy
NIE było jeszcze owej powiększającej swoją
wiedzę składowej Boga. Natomiast na fakt,
że Bóg faktycznie nieustannie powiększa
swoją wiedzę wskazuje cały szereg dowodów.
Ich przykłady obejmują m.in.:
(3a)
Strukturę "przestrzeni czasowej".
Struktura ta jest tak zaprojektowana,
aby Bóg nieustannie mógł ją przeprogramowywać.
To zaś oznacza, że Bóg jednak nieustannie
się uczy - czyli że jego wiedza nie pozostaje
zawsze na tm samym poziomie. Ucząc zaś się,
Bóg wprowadza kolejne udoskonalenia do już
istniejącej "przestrzeni czasowej". (Owa
"przestrzeń czasowa" opisana jest dokładniej
na stronach internetowych o
wehikułach czasu oraz o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.)
(3b)
Sposób na jaki Bóg ukształtował świat fizyczny.
Sposób ten wskazuje, że intencją Boga było
nieustanne udoskonalanie tego świata. Tylko
bowiem potrzeba takiego udoskonalanie wyjaśnia
dlaczego w świecie fizycznym istnieje cierpienie,
choroby, śmierć, zło,
szatańscy UFOnauci, itp.
(3c)
Fakt że każda prawda musi przebijać się przez morze
nieprawdy. W ten sposób bowiem Bóg testuje
wartość owej prawdy. Z kolei jedyny powód jaki
logicznie tłumaczy konieczność dokonywania
niezliczonej liczby takich testów, to potrzeba
uczenia się i powiększania wiedzy.
(3d)
Wpisanie potrzeby usprawniania w niedoskonałość
człowieka. Bóg stworzył wysoce niedoskonałego
człowieka. A mógł go przecież stworzyć doskonałym.
Tym samym w ową niedoskonałość Bóg wpisał potrzebę
udoskonalania się i uczenia się.
(3e)
Potrzeba uczenia się i udoskonalania może być
dla Boga warunkiem jego przetrwania. Wszakże
na naszym poziomie wiedzy nie jest nam wiadomo,
czy przypadkiem w ogromnej pustce przestrzeni
wszechświata nie istnieją gdzieś podobne choć
inne krople przeciw-materii jakie też wygenerowały
nadrzędne istoty podobne do naszego Boga. Może
więc nastąpić sytuacja, że nasz Bóg zostanie
nagle skonfrontowany z jedną z takich istot.
(4)
Istnienie materiału dowodowego który bezpośrednio
potwierdza wieczne istnienie "gigantycznej kropli
przeciw-materii zawieszonej w nieskończonej pustej
przestrzeni". Oto najpowszechniej znane przykłady
takiego materiału dowodowego:
(4a)
Symbol nieskończoności (tj. ósemka zorientowana
w pozycji leżącej). Jak wyjaśniono to
w punkcie #D6 strony internetowej o
telepatii,
nasza cywilizacja otrzymuje powtarzalne przekazy
telepatyczne od innych totaliztycznych cywilizacji
o wyższym od ludzkiego poziomie zaawansowania.
W dawnych czasach takie przekazy nazywano
"objawieniami", podczas gdy w obecnych czasach
nazywa się je "automatycznym pismem" albo
"przekazami kontaktowców". W przekazach tych przesyłana
jest ludziom wiedza, jakiej przy naszym niskim
poziomie zaawansowania ludzkość nie jest jeszcze
w stanie sama sobie wypracować. Jedną z takich
informacji przesłanych ludzkości w ten sposób,
była wiedza na temat nieskończoności wszechświata,
a także symbol tejże nieskończoności. Symbolem
tym okazuje się być "leżąca ósemka". Jak każda
osoba jest też w stanie łatwo to sobie sprawdzić,
symbol ten odwzorowuje trajektorie po jakich musi
następować cyrkulacja informacji (np. cyrkulacja
naturalnych programów) w obrębie właśnie takiej
skończonej "kropli przeciw-materii" zawieszonej
w nieskończonej pustce wszechświata oraz
podzielonej na świat fizyczny oraz na przeciw-świat.
Tymczasem gdyby owa "kropla przeciw-materii"
miała kształt odmienny niż rodzaj gigantycznej
kropli o skończonych wymiarach, przykładowo
rozciągała się w nieskończoność i nie posiadała
ograniczonych wymiarów, wówczas symbol
nieskończoności musiałby być inny - przykładowo
mając formę leżącej litery X zamiast leżącej ósemki.
(4b)
"Przedwieczny" z religii chrześcijańskiej.
W tradycji chrześcijaństwa, przykładowo w
Biblii, utrwalona jest informacja że tylko
jedna składowa Boga istaniała po wsze czasy.
Składowa ta najwłaściwiej tłumaczona jest
na polski jako "Przedwieczny" (dosłownie
"prastarych dni"), albo "Starowieczny".
Po angielsku najczęściej referują do niej
pod nazwą "Ancient of Days".
Referencje do niej znajdują się m.in. w
następujących wersetach Biblii: Ks. Daniela
7:9, 7:13, oraz 7:22. Dokładniejsze jednak
interpretacje tej składowej Boga wymagają
badania również innych źródeł staro-chrześcijańskich -
przykładowo starych psalmów z kościoła Prezbyteriańskiego.
Owe dokładniejsze interpretacje nazwy "Przedwieczny"
dla opisywanej tutaj "wiecznie istniejącej kropli
przeciw-materii" przytoczone zostały w podrozdziale
S5 z tomu 14 monografii
[1/4].
(5)
Istnienie w opisywanym tutaj modelu podobnej
liczby elementów nieskończoności, jakie zawarte
są też i w każdym innym znanym ludzkości wyjaśneniu
dla problemu pochodzenia świata i człowieka.
Jakiekolwiek wyjaśnienie dla początków
wszechświata by się nie rozważyło,
zawsze będzie ono miało ten sam problem
"a co było przedtem". Zawsze też jakiś
punkt tego wyjaśnienia musi sugerować
"nieskończnoność". Taki problem natychmiast
się pojawi jeśli ktoś uważnie rozpatrzy np.
owo nieprecyzyjne religijne wyjaśnienie
stwierdzające że zawsze istniał Bóg (jednak
nie wyjaśniające która dokładnie składowa
Boga to była). Wszakże bez zaakceptowania
nieskończoności zrodzą się wtedy pytania w rodzaju
"czy Bóg posiadał całą swoją obecną wiedzę już
od samego początku", "jeśli Bóg istniał wiecznie
to dlaczego musiał on stworzyć świat fizyczny
i człowieka zamiast i te też miały istnieć
wiecznie"
, "jeśli Bóg stworzył człowieka
to dlaczego uczynił to dopiero relatywnie
niedawno", "co Bóg czynił zanim stworzył
świat i ludzi", itd., itp. Tak też będzie
i w przypadku twierdzenia dzisiejszej nauki
ziemskiej, że na początku był "wielki wybuch".
Wszakże także i wówczas dociekliwi będą zadawali
pytania w rodzaju "a co było przed wielkim wybuchem",
"co spowodowało zaistnienie wielkiego wybuchu",
"skąd się wzięła cała owa energia i masa wypływająca
z wielkiego wybuchu", "co leży poza granicami
rozprężającego się wszechświata", "dlaczego
każdy z rzekomych 'dowodów' na wielki wybuch
może też być interpretowany jako dowód na
samo-ewolucję Boga", itd., itp. Dlatego
niemożność zaakceptowania nieskończonego
istnienia "gigantycznej kropli przeciw-materii"
sprowadza się do ujawnienia się dokładnie tych
samych nawyków myślenia, które u innych ludzi
generują niemożność zaakceptowania nieskończonego
istnienia gotowego Boga, czy niemożność
zaakceptowania nieskończoności wielkiego
wybuchu. Faktycznie też, cokolwiek by ktoś
nie postulował że istniało to nieskończenie długo,
zawsze ci którzy myślą wyłącznie w kategoriach
trywialnych nawyków myślowych skończonego
świata fizycznego starają się temu postawić zarzut,
"a co stworzyło to coś istniejące od samego początku".
Dlatego kluczem do znalezienia zgodnego z prawdą
wyjaśnienia dla pochodzenia świata i człowieka
wcale nie jest uniknięcie uwzględnienia w tym
wyjaśnieniu jakiejś formy nieskończoności.
Uwzględnienia nieskończoności nie da się
bowiem uniknąć. Wszakże nieskończoność jest
składową i częścią wszechświata. Kluczem
tym jest więc znalezienie takiego scenariusza
i modelu który zawiera w sobie nieskończoność
a jednocześnie który ma najwyższe prawdopodobieństwo
zaistnienia w praktyce, oraz którego poprawność
jest podpierana przez największą ilość materiału
dowodowego.
(6)
Scenariusz i model opisany w poprzednim
punkcie #B2 ma najwyższe prawdopodobieństwo
zaistnienia w rzeczywistości.
Jeśli rozważyć wszystkie możliwe
scenariusze i modele powstania
świata i człowieka które uwzględniają
w sobie nieskończność, wówczas niektóre
z nich będą miały większą szansę pokrywania
się z prawdą od innych. Te bardziej poprawne
muszą wykazywać dwie cechy, mianowicie
(1) musi je podpierać największa liczba dowodów,
oraz (2) muszą one posiadać najwyższe
prawdopodobieństwo zaistnienia w rzeczywistości.
Faktycznie też scenariusz i model powstania
świata i człowieka opisany w niniejszej części
tej strony podpierany jest przez
najwyższą liczbę materiału dowodowego.
Najbardziej też zgadza się on ze znanymi
zasadami działania wszechświata. Stąd
scenariusz ten i model posiada najwyższe
prawdopodobnieństwo zaistnienia w rzeczywistości
ze wszystkich scenariuszy dotychczas znanych
ludzkości.
#B4.
Dlaczego
Bóg
stworzył najpierw świat fizyczny a potem człowieka:
Nadrzędnym celem Boga jest powiększanie
swojej własnej wiedzy oraz powodowanie
rozwoju wszechświata do coraz doskonalszej
formy. Jednak żaden rozwój nie jest możliwy
jeśli to co ma się rozwijać nie dokonuje interakcji
z czymś zupełnie odmiennym. Aby więc
powiększać swoją wiedzę oraz aby powodować
rozwój wszechświata, Bóg musiał stworzyć
coś co jest zupełnie odmienne od niego
samego. Tym czymś co Bóg stworzył
był właśnie świat fizyczny w jakim żyjemy,
a także istoty myślące które świat ów zamieszkują -
znaczy my ludzie. Po stworzeniu świata
fizycznego i ludzi, Bóg może teraz powiększać
swoją wiedzę dokonując na nas najróżniejszych
eksperymentów oraz obserwując co w
następstwie tych eskperymentów się
stanie.
Oczywiście, kiedy Bóg tworzył świat fizyczny
i człowieka, ciągle pamiętał on swe przykre
doświadczenia z przeszłości. Wszakże na
początku swego istnienia musiał on walczyć
o dominację nas wszechświatem z podobnymi
do siebie doskonałymi i ponadczasowymi
stworzeniami duchowymi.
Dlatego Bóg zdecydował się zaprojektować
nas i nasz świat fizyczny w taki sposób,
abyśmy wypełniali cały szereg wymagań
jakie on nałożył na swoje stworzenia.
Niektóre z tych wymagań obejmowały:
(1)
Niedoskonałść i zawodność.
Aby utrzymywać swoją nadrzędność i przewagę
nad nami i nad naszym światem, Bóg stworzył
nasz świat i nas jako wysoce niedoskonałych
i zawodnych.
(2)
Ograniczona długość życia. Znaczy nasz czas
życia jest z góry zdefiniowany i ograniczony.
Motto:
"Absolutnie wszystko w całym wszechświecie jest tylko jedną z wielu
odmiennych manifestacji inteligentnej przeciw-materii oraz naturalnych
programów które rezydują w tej przeciw-materii i które sterują jej zachowaniami."
Aby dokonać stworzenia świata i człowieka,
Bóg zrealizował 6-fazowy proces tworzenia
jaki skrótowo opisany jest w Biblii (patrz tam
"Księga Rodzaju", 1:1-31). Niestety, bibilijny
opis tego tworzenia używa bardzo archaicznego
języka, a ponadto jest ogromnie skrócony.
Przykładowo, w czasach kiedy go spisywano
przez słowo "ziemia" rozumiano zarówno
"pierwiastki chemiczne", jak i "gleba".
Z kolei pod słowem "woda" rozumiano
wówczas zarówno ów niezwykły płyn z
przeciw-świata, który przez
Koncept Dipolarnej Grawitacji
nazywany jest "przeciw-materią", jak
i faktyczną wodę ze świata fizycznego.
W owym opisie bibilijnym te same słowa
używane są więc w różnych miejscach w
takich drastycznie odmiennych znaczeniach.
Dlatego aby naprawdę rozumieć jak dokonane
zostało stworzenie świata fizycznego
oraz człowieka przez Boga, konieczne jest
przetłumaczenie tamtego opisu bibilijnego
na naszą dzisiejszą terminologię naukową.
Przetłumaczenie owo dokonane jest właśnie
na w/w stronie o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji
(patrz tam "część I"). Ponieważ jednak
czytelnik może nie mieć dostępu do owej
odrębnej strony, poniżej podsumowane
zostaną najważniejsze z zawartych tam
stwierdzeń. Oto więc poszczególne
stadia owego sześciostopniowego procesu
tworzenia świata fizycznego oraz ewolucji
człowieka, jeśli stadia te opisane są
z użyciem dzisiejszej terminologii naukowej:
(1)
Stworzenie ziemi i światła. Pierwsza faza
tworzenia naszego świata fizycznego spełniającego
wymagania i warunki opisane w poprzednim punkcie
#B4, wymagała opracowania naturalnych programów
które transformowały płynną przeciw-materię
z przeciw-świata w stałą materię z naszego
świata. Przeciw-materia jest inteligentnym
płynem wieczystym, który istnieje nieskończenie
długo i który bez przerwy znajduje się w
stanie wieczystego ruchu.
Konieczne więc było takie przetransformowanie
owej przeciw-materii, aby zaczęła ona wykazywać
atrybuty jakie są dokładnie odwrotne do
naturalnych atrybutów owego niezwykłego płynu.
Dlatego owe naturalne programy które Bóg wówczas
opracowywał
musiały powodować takie zachowania
przeciw-materii, aby jej cechy uległy odwróceniu
na dokładnie przeciwstawne do siebie. Efekt
odwrócenia cech owej przeciw-materii Bóg
uzyskał poprzez takie jej przeprogramowanie
aby uformowała ona dwa przeciwstawne rodzaje
semi-trwałych wirów. Owe wiry opisane
są pod nazami "wiru niżowego" oraz wiru wyżowego
na stronach internetowych o
huraganach i o
tornadach,
a także w podrozdziale H4.2 z tomu 4 monografii
[1/4].
Dzięki temu przeprogramowaniu, nieustannie
poruszająca się przeciw-materia uformowała
semi-trwałe obiekty w formie wirów. Z kolei
z owych wirów kontrolowanych przez takie naturalne
programy, płynna przeciw-materia która realizowała
zawarte w tych programach rozkazy uformowała
semi-trwałe "obiekty" reprezentujące cząsteczki
elementarne. Z kolei z owych cząsteczek elementarnych
uformowane zostały wszelkie pierwiastki
chemiczne (czyli, jak w dawnej terminologii
je nazywano, obiekty reprezentujące "ziemię"),
a także softwarowe "obiekty" reprezentujące
wszelkie podstawowe zjawiska fizykalne świata
fizycznego (czyli, głównie najróżniejsze
odmiany promieniowania elektromagnetycznego -
znaczy "światła"). W ten sposób stworzona
została "ziemia" oraz "światło". Owe
"obiekty" to po prostu naturalne programy
oraz odpowiednie konfiguracje wirów
płynnej przeciw-materii która realizuje
treść tych programów. Ich opis przytoczony
jest m.in. w punkcie #G4 strony internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji,
a także na odrębnej stronie o
wehikułach czasu,
gdzie są one objaśniane jako podstawowe składowe
tzw. "przestrzeni czasowej". Generalnie owe "obiekty"
daje się porównać do obiektów z dzisiejszego OOP
(tj. Obiektowo Orientowanego Programowania), np.
do obiektu jakiegoś "guzika" jaki pokazuje się na
ekranie naszego komputera. "Obiekty" te bowiem
są bardzo podobnie do owych obrazów komputerowych
(np. obrazu "guzika"). Przykładowo, na ekranie
komputera taki "guzik" wyglada na twór solidny,
na którym daje się realizować najróżniejsze
manipulacje, np. daje się go przenosić w inne
miejsca ekranu, zmieniać jego kolor, zmniejszać
go lub zwiększać, itp. Jednak w rzeczywistości
jest on programem, oraz obrazem formowanym
przez ten program za pomocą komputerowego
hardware. Podobnie owe materialne "obiekty"
formowane z naturalnych programów zawartych
w przeciw-materii, oraz z obrazu formowanego
przez hardware owej przeciw-materii, też wyglądają
solidnie, poddaja się manipulacji i przemieszczaniu, itp.
(2)
Stworzenie sklepienia oddzielającego płyny (wody).
Po stworzeniu semi-trwałej materii z odpowiednio
zaprogramowanych wirów płynnej przeciw-materii,
oraz po stworzeniu podstawowych zjawisk fizycznych,
Bóg oddzielił ową materię i zjawiska fizyczne od
przeciw-materii i od przeciw-świata. W tym celu
umieścił je obie w dwóch zupełnie odrębnych światach.
W ten sposób Bóg stworzył wówczas cały "świat
fizyczny" - który religia chrześcijańska nazywa
Synem Bożym.
(Jest to bardzo trafna nazwa, zważywszy że przeciw-świat
nazywa ona "Bogiem Ojcem", zaś ów program tzw.
"wszechświatowego intelektu" jaki powstał w wyniku
naturalnej ewolucji w obrębie tzw. "świata wirtualnego"
nazywa ona "Duchem Świętym". Ów świat wirtualny
to po prostu "programowa pamięć" przeciw-materii.)
Następnie Bóg stworzył nieprzenikalną barierę jaka
oddziela ów świat fizyczny od przeciw-świata. Przez
barierę ową nie jest w stanie się przedostać niemal nic
poza właśnie naturalnymi programami rezydującymi w
przeciw-materii. Aczkolwiek w podanym tu opisie owa
druga faza tworzenia świata fizycznego może wydawać
się prosta i łatwa, faktycznie wymagała ona dokonania
całkowitego przekonfigurowania przeciw-świata. Wszakże
każdy obiekt ze świata fizycznego otrzymał wówczas swój
duplikat w przeciw-świecie. Ponadto podtrzymywanie istnienia
owej nieprzenikalnej bariery pomiędzy obu światami, a także
softwarowa komunikacja poprzez ową barierę, wymagały
przygotowania ogromnej ilości niewypowiedzianie
złozonego oprogramowania które utrzymuje ścisłe
współdziałanie i współzależność obu światów,
jednocześnie zaś fizycznie oddziela je od siebie.
(3)
Wyklarowanie się lądów i mórz oraz ewolucja roslin.
Po softwarowym wydzieleniu i wyodrębnieniu świata
fizycznego Bóg zaczął softwarowo definiować poszczególne
prawa fizyczne panujące w owym świecie fizycznym.
Prawa te stopniowo pozwoliły mu z czasem posegregować
materię na odmienne kosystencje materii gazowej,
ciekłej, oraz stałej, pooddzielać owe rodzaje materii
od siebie, a także zacząć eksperymentować z tworzeniem
pierwszych organizmów żywych - które z natury
rzeczy musiały należeć do rodzaju roślin.
(4)
Powołanie ciał niebieskich. Po opracowaniu i wytestowaniu
działania ustanowionych przez siebie praw fizycznych
panujących w naszym świecie, Bóg zdecydował się
poszerzyć wypracowany wówczas (niewielki) prototyp
świata fizycznego. Poszerzenie to polegało na
stworzeniu całego dzisiejszego świata fizycznego
oraz całej "przestrzni czasowej". W ten sposób
uformowana został przestrzeń całego wszechświata,
obejmująca wszystkie gwiazdy, galaktyki, planety, itp.
(5)
Stworzenie i ewolucja żyjątek wodnych.
Po wypracowania podstawowych zasad działania
i rozwoju roślin, Bóg zaczął stopniowo wprowadzać
i ewoluować najróżniejsze odmiany zwierząt.
Na początku czynił to głównie w wodach oceanów.
(6)
Stworzenie i ewolucja zwierząt lądowych oraz
stopniowe stworzenie człowieka. Po dopracowaniu
wszelkich szczegółów kodów genetycznych i zasad
ewolucji, Bóg w końcu mógł sobie pozwolić na
stopniowe wypracowanie coraz doskonalszych
zwierząt lądowych, w ostatniej zaś kolejności - na
wyewolucjonowanie człowieka. Jak dokonał on
owej ewolucji człowieka, wyjaśnione to zostało
dokładniej w dalszej części niniejszej strony o
ewolucji człowieka.
Warto przy tym odnotować, że w człowieku jakiego
stworzył
Bóg
zakumulował on esencję wszelkich doświadczeń
z procesu swojej własnej ewolucji. Przykładowo,
zaraz po urodzeniu dziecko ludzkie jest jak
samoprogramująca się, inteligentna przeciw-materia
w czasach zanim jeszcze Bóg sam się w niej
wyewolucjonował. Wszakże dziecko to jest
jak pusty, samoprogramujący się komputer.
Tylko późniejsze życie owego dziecka programuje
je w końcową formę dorosłego człowieka. Z kolei
wzajemna sprzeczność pomiędzy nakłanianiem
ludzi przez liczne uczucia do czynienia tego co
potem okaże się dla nich złe, oraz logicznym dawaniem
ludziom znać przez ich pojedynczy organ sumienia
tego co potem okaże się dla nich dobrym, jest wpisanym
w człowieka wyrazem walki dobra i licznych form
zła, jaką to walkę na samym początku swego
istnienia sam Bóg musiał odbywać z innymi
podobnymi do siebie intelektami które wyewolucjonowały
się w przeciw-materii niemal równocześnie z
nim samym. Natomiast zasada że "ontogeneza
jest rakapitulacją filogenezy" (tzn. że "rozwój jednostki
powtarza rozwój całego gatunku") - opisana w punkcie
#C2 (5) niniejszej strony internetowej o
ewolucji człowieka,
jest ilustratywnym zademonstrowaniem ludziom
całej historii rozwoju ich gatunku.
(7)
Odpoczynek? Aczkolwiek obecną, siódmą
fazę tworzenia świata fizycznego Biblia nazywa
"odpoczynkiem", faktycznie Bóg cały czas
udoskonala swoje dzieło. Jest to możliwe,
ponieważ oprogramowanie tzw. "przestrzeni
czasowej" (opisywanej m.in. w punkcie #G4
strony internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji)
zostało przez niego tak przezornie
przygotowane, że pozwala ono wprowadzać
nieustanne udoskonalenia do wszystkiego
co tylko Bóg zechce poprawić. Z kolei
po wprowadzenu jakiegoś udoskonalenia
natychmiast jego moc obejmuje całą
"przestrzeń czasową". Na podstawie
obserwowania tego co dzieje się we
wszechświecie i na Ziemi, wnioskuję
że Bóg obecnie eksperymentuje z
samodoskonalącą się organizacją tzw.
"rojów ludzkich". Taki "rój ludzki" to po
prostu jakaś cywilizacja złożona z ogromnej
liczby niedoskonałych osobników i żyjąca
w separacji od innych podobnych cywilizacji.
"Rój ludzki" różni się od rojów owadzich lub
zwierzęcych - jakich zalety ponad indywidulanymi
osobnikami Bóg już dawno przeeksperymentował.
Mianowicie, NIE ma on "królowej", zaś wszyscy
jego uczestnicy mają mniej więcej jednakowe cechy
i prawa oraz wszyscy dysponują wolną wolą. Obecnym
celem Boga najwyraźniej jest wypracowanie systemu
praw moralnych i społecznych, jakie spowodują że
taki "rój ludzki" jako całość będzie znacznie doskonalszym
tworem od każdego z jego istot składowych.
(Innymi słowy, Bóg stara się tak udoskonalić świat
fizyczny, że te "roje ludzkie" które w nim żyją w zgodzie
z prawami ustanowionymi przez Boga, jako całość
staną się pod każdym względem lepsze od każdej
ze składających się na te roje istot branej oddzielnie.)
Wszakże tylko takim typem eksperymentów daje się
wytłumaczyć niektóre fakty, np. m.in. i fakt że Bóg
stworzył na Ziemi warunki w jakich dobro i moralność
muszą się mozolnie przebijać przez zapory stawiane
im na drodze przez
krzewicieli zła,
albo też fakt że w ostatnich czasach zarysowuje się
wyraźnie widoczny spadek inteligencji i poziomu
doskonałości zarówno u ludzi jak i u ludzkich
krewniaków z kosmosu.
(Przykładowo, dzisiejsze pokolenie jest średnio
znacznie mniej inteligentne i zdecydowanie mniej
doskonałe niż było średnio pokolenie żyjące
tylko jakieś 50 lat temu.)
Nie wspomne już tutaj, że powyższy obecny cel Boga
jak zwykle stoi w jawnej sprzeczności z wierzeniami
ziemskich naukowców, którzy twierdzą że "całość jest
zawsze tylko tak dobra jak jej najsłabsza część". Niestety,
jak zawsze, ortodoksyjni naukowcy którzy upowszechniają
to stwierdzenie nie biorą pod uwagę doświadczenia Boga
w czynieniu niemożliwego osiągalnym.
Człowieka Bóg stworzył w ostatniej
(szóstej) fazie tworzenia świata
fizycznego. Wszakże aby go stworzyć,
najpierw Bóg musiał zgromadzić
odpowiedni zasób doświadczeń,
czyli wykonać nieskończoną liczbę
eksperymentów empirycznych. Stworzenia człowieka
Bóg dokonał na nieistniejącej już
obecnie planecie zwanej "Terra",
zlokalizowanej w układzie Wega
z gwiazdozbioru "Lutni".
(Opis tej planety przytoczony
jest w polskojęzycznym traktacie
[3b] -
patrz tam {5500}, a także podsumowany
w podrozdziale V3 z tomu 16 monografii
[1/4].)
Potem Bóg zniszczył ową planetę
aby nie odbierać ludziom wolnej
woli i pozwlać im dowolnie spekulować
o swoim pochodzeniu. Zniszczenia
owej planety "Terra" Bóg dokonał
jednak już po tym jak ludzkość
zdołała się rozprzestrzenić po
wszechświecie, przenosząc ze
sobą na inne planety również i
wszelkie rośliny oraz zwierzęta
jakie Bóg wcześniej stworzył
na Terra. Wszystkie istoty
rozumne obecnego wszechświata
są dzisiaj potomkami tamtych
pierwszych ludzi stworzonych
przez Boga na planecie Terra.
Podobnie jak w procesie tworzenia
każdego innego żywego stworzenia,
również i podczas tworzenia człowieka
Bóg korzystał z doświadczeń które
zgromadził już uprzednio w empiryczny
sposób. Doświadczenia owe miał on zapisane
w formie tzw. kodu genetycznego" - czyli
rodzaju jakby "języka programowania"
w którym Bóg wyraża pełny opis budowy
i cech danego stworzenia. Jak to zostanie
wyjaśnione w dalszej części niniejszej
strony, stworzenia człowieka Bóg dokonał
poprzez nieznaczne udoskonalenie kodu
genetycznego podbranego z istniejącego
przed człowiekiem stworzenia
wodno-lądowego - które z legend znamy
pod nazwą "syrena". Niestety,
stworzenie to całkowicie wyginęło na
Ziemi spory już czas temu. Ponieważ
jednak owa "syrena" sama była udoskonaloną
wersją wielorybów i delfinów, po jej
wyginięciu na Ziemi wieloryby i delfiny
pozostały obecnie najbliższymi ciągle
żyjącymi zwierzęcymi krewniakami człowieka.
Warto tutaj też odnotować, że proces tworzenia
ludzi wcale się nie zakończył na owej fazie nr 6
opisanej w Biblii, a trwa do dzisiaj. W chwili
obecnej Bóg realizuje fazę 7 która wprawdzie
wzmiankowana jest w Biblii, jednak do której
zwykle ludzie referują jako do "odpoczynku".
Tymczasem obecna 7-ma faza tworzenia
człowieka faktycznie jest eksperymentowaniem
nad "ludzkimi rojami". (Owe "ludzkie roje"
to rodzaje ogromnych organizmów zbiorowych,
które w przeciwieństwie do rojów owadzich czy
stad zwierzęcych, złożone są z jednostek
posiadających tzw. "wolną wolę" oraz zdolność
do logicznego myślenia.) Celem tego eksperymentowania
jest stworzenie takich warunków w których owe
"ludzkie roje" żyją i się rozwijają, aby roje takie jako
całość wykazywały znacznie lepsze jakości niż
jakości każdego z indywidualnych członków owych
rojów. Warto tutaj też odnotować, że z chwilą kiedy
obecna 7-ma faza tworzenia człowieka zakończy
się sukcesem, Bóg przystąpi do realizowania
8-mej fazy, którą będzie przetransformowanie
najlepszych ludzkich rojów do roli bogów jakim
dozwolone zostanie tworzenie ich własnych światów.
(W owej 8-mej fazie, "ludzkie roje" które nie spełnią
postawionych im wymagań jakościowych będą
przeznaczone "na odstrzał". Przestaną one bowiem
być wówczas już potrzebne.) Więcej na ten temat
wyjaśnione zostało w punkcie #I4 odrębnej strony
internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
#B7.
Dlaczego każdy z rzekomych "dowodów" na przypadkową
ewolucję, w rzeczywstości z taką sama mocą dowodzi
też faktu stworzenia człowieka przez
Boga:
Motto:
"Każdy z dowodów przez zwolenników przypadkowej ewolucji wskazywany
jako dowód na rzekomo 'naturalną' ewolucję człowieka, faktycznie z co
najmniej taką samą mocą dowodzi też faktu stworzenia człowieka przez
Boga. Nie istnieje też nawet jeden fakt który by podpierał wyłącznie
proces przypadkowej ewolucji człowieka, a zaprzeczał procesowi
celowego stworzenia człowieka przez Boga. Za to istnieje całe
zatrzęsienie materiału dowodowego który podpiera fakt stworzenia
człowieka przez Boga, a jednocześnie zaprzecza możliwości
przypadkowej ewolucji człowieka."
Wspominana już wcześniej mroczna moc
krzewicieli zła
rozpętała na Ziemi histeryczną kampanię
w stylu Huzia na Józia, jaka
bezwzględnie atakuje i wyniszcza zwolenników
stworzenia człowieka przez Boga. Okazuje
się jednak, że owa krzykliwa kampania
to faktycznie "kolos na glinanych nogach".
Jak bowiem się okazuje, praktycznie każdy
z rzekomych "dowodów" wskazywanych przez
zwolenników przypadkowej ewolucji człowieka,
iż jakoby świadczy on o "naturalnej" (czyli
czysto przypadkowej)
ewolucji człowieka,
faktycznie z co najmniej taką samą mocą
dowodzi też faktu stworzenia człowieka
przez Boga. Tyle, że owego ich podwójnego
podpierania aż obu wyjaśnień o pochodzeniu
człowieka naraz, jak dotychczas nikt nie
ujawnił ani nie wyjaśnił społeczeństwu.
Powodów dla przemilczania takiej obusieczności
owych rzekomych "dowodów" na naturalną
ewolucję jest aż kilka. Najważniejszym
z nich jest, że przed sformułowaniem
Konceptu Dipolarnej Grawitacji
zwolennicy stworzenia człowieka przez
Boga nie mieli jeszcze narzędzia które by
im wskazywało w jaki sposób owe rzekome
dowody na ewolucję, faktycznie podpierają
także i ich wyjaśnienie. Innym powodem
jest owa krzykliwość i histeria zwolenników
ewolucji, a także niewybredność metod
jakimi się oni posługują w zwalczaniu
swoich przeciwników. Powoduje ona, że
nie ma zbyt wielu naukowców którzy mieliby
odwagę publicznie ujawnić chwiejność
dowodową zwolenników ewolucji. Tymczasem
faktycznie to nie istnieje nawet jeden fakt
który by podpierał wyłącznie proces przypadkowej
ewolucji człowieka, a zaprzeczał procesowi
celowego stworzenia człowieka przez Boga.
Za to istnieje całe zatrzęsienie materiału
dowodowego, który podpiera fakt stworzenia
człowieka przez Boga, a jednocześnie
zaprzecza on możliwości przypadkowej
ewolucji człowieka. Ów materiał dowodowy
który w sposób unikalny podpiera wyłącznie
prawdę o stworzeniu człowieka przez Boga,
został wskazany i omówiony w następnym
punkcie #B8 tej strony. W niniejszym
zaś punkcie skrótowo będzie wyjaśnione
w jaki sposób rzekome "dowody" zwolenników
przypadkowej ewolucji faktycznie są
dowodami na stworzenie człowieka.
Oto wykaz najważniejszych "dowodów"
wskazywanych przez zwolenników rzekomo
przypadkowej ewolucji człowieka, wraz
z wyjaśnieniami jak owe "dowody" faktycznie
z taką samą siłą podpierają sobą też
i fakt celowego stworzenia człowieka
przez Boga:
(1)
Zasada przetrwania najsilniejszego.
Zwolennicy przypadkowej ewolucji wskazują
ją jako korrony "dowód" mający wyjaśniać
mechanizm stojący za sposobem w jaki nowe
gatunki stworzeń ulegają wykształtowaniu.
Tymczasem jeśli przeanalizuje się samo-ewolucję
Boga opisaną w punkcie #B2, wówczas się
okazuje że również w przypadku celowego
tworzenia zwierząt przez Boga ta sama
zasada wypełnia aż cały szereg zadań.
Przykładowo: (a) upamiętnia ona fakt
walki o przetrwanie którą i sam Bóg
musiał odbyć podczas swojej własnej ewolucji,
(b) nieustannie przypomina ona możliwość
nadejścia w przyszłości podobnej walki
o przetrwanie, (c) dla wszystkich jest
ona czynnikiem motywującym rozwój,
powiększanie wiedzy, oraz pracę, (d)
stanowi fundament dla formowania tzw.
praw moralnych,
(e) promuje ona zdrowie wśród
zwierząt (patrz punkt #B8 poniżej),
itd., itp.
(2)
Ontogeneza jest rakapitulacją filogenezy.
(Tzn. że "rozwój jednostki powtarza rozwój
całego gatunku".) Zasada ta opisana jest
szerzej w punkcie #C2 (5) niniejszej strony
internetowej o
inteligentnie sterowanej ewolucji człowieka.
Faktycznie jest ona jednym z mechanizmów
w generalnej zasadzie którą Bóg kierował
się podczas tworzenia świata fizycznego,
że każde zdarzenie i każdy proces musi
pozostawiać jakieś trwałe ślady swego
zajścia. Zasada, że "ontogeneza jest
rakapitulacją filogenezy" jest sposobem
zapisu śladów całej historii rozwoju
danego gatunku.
#B8.
Jaki materiał dowodowy potwierdza że
człowiek został celowo stworzony przez
Boga,
a także że Bóg używa "inteligentnie
sterowanej ewolucji" w celu nieustannego
udoskonalania wszechświata:
Na fakt, że nie tylko ludzie, ale również
i Bóg stosuje proces stopniowego udoskonalania
(czyli "ewolucję") w swoim nieustannym wysiłku
do formowania coraz doskonalszego wszechświata,
a także iż Bóg użył procesu inteligentnie
sterowanej ewolucji w celu stworzenia
człowieka, wskazuje coraz szerszy materiał dowodowy.
Przeglądnijmy teraz niektóre, co bardziej znaczące,
przykłady z owego materiału dowodowego:
(1)
Symetria wszechświata - czyli używanie przez Boga
tych samych metod działania które ludzie z czasem
także wypracowują dla własnego użytku.
Wszechświat jest wysoce symetryczny i to na wiele
sposobów. Jednym z objawów owej symetrii jest, że
jeśli jakaś metoda działania daje spodziewane wyniki
w jednej dziedzinie, ta sama metoda okaże się też
równie korzystna w pokrewnej dziedzinie. Z tego
właśnie następstwa symetryczności wszechświata
najbardziej korzystają naukowcy. Umożliwia ono
im bowiem przenoszenie co bardziej efektywnych
metod postępowania z jednej dyscypliny naukowej
do innej. Na przekór jednak, że ludzie od dawna
korzystają z dobrodziejstw owej symetryczności,
nadal się upierają aby nie przyjmować do wiadomości,
że te same co oni metody działania stosuje również Bóg
(a ściślej, że to oni mimikują w swoim postepowaniu
metody które od dawna były wypracowane i używane
przez Boga).
(2)
Takie zaprogramowanie wszelkich praw wszechświata
aby gwarantowały one nieustanny rozwój, udoskonalanie
i ewolucję praktycznie wszystkiego. Przykładowo,
rozważmy zasadę naturalnej selekcji obowiązującą
w dżungli, m.in powodującej "przeżywanie
najsilniejszego" (opisywaną także w punkcie #B7 powyżej).
Jeśli się dobrze zastanowić, zasada ta wprowadzona
została celowo przez jakiś nadrzędny intelekt m.in.
aby promować zdrowie wśród zwierząt. Wszakże
gdyby była ona formowana przez prawa natury,
wówczas zapewne miałaby ona formę "przeżywania
najinteligentniejszego", lub "przeżywania najpiękniejszego" -
czyli tego który cieszy się największymi względami
przeciwnej płci.
(3)
Istnienie kodu genetycznego. Sam fakt istnienia
kodu genetycznego jest bardzo silnym dowodem że
za procesem stopniowej ewolucji stoi jakaś nadrzędna
inteligencja, czyli stoi
Bóg.
Z teorii komunikacji wiadomo nam bowiem,
że powstanie dowolnego kodu jest tylko
wówczas możliwe jeśli istnieje jakaś inteligencja
które go opracowała i używa. Wyrażając to
innymi słowami, za każdym kodem kryje się
jakaś inteligencja. Nie jest bowiem możliwe
wypracowanie żadnego kodu, jeśli udziału
w owym wypracowaniu nie wzięła jakaś
inteligencja. Skoro więc istnieje takie coś
jak kod genetyczny, oznacza to również
że istnieje jakaś inteligencja która go
stworzyła i używa. Ponieważ kod
genetyczny występuje i używany jest we
wszystkich istotach żyjących, owa inteligencja
jaka go stworzyła musi reprezentować coś
nadrzędnego w stosunku do wszystkich istot żyjących.
Czyli musi ona reprezentować to co nazywamy
Bogiem. W tym miejscu warto też odnotować,
że istnienie kodu genetycznego jest zarówno
dowodem na istnienie Boga, jak i dowodem
na używanie przez tego Boga ewolucji jako
podstawowego narzędzia udoskonalania
żyjącej części wszechświata. Wszakże dzięki
kodowi genetycznemu Bóg w bardzo prosty
sposób może programować udoskonalenia
ewolucyjne oraz rozwój nowych gatunków.
Wystarczy bowiem aby dokonywał inteligentnych
zmian w owym kodzie genetycznym, zaś
ewolucja danego gatunku będzie podążała
za udoskonaleniami jakie Bóg w ten sposób
zaprogramował i wyraził za pomocą tego kodu.
(4)
Obecność genów w kodach genetycznych niektórych
stworzeń, które dokumentują formowanie owych kodów
w podobny sposób jak ludzcy programiści formują
nowe programy. Kiedy ludzki programista
generuje nowy program, zwykle czyni to w taki sposób,
że bierze jakiś stary program który wypełniał podobne
funkcje i adoptuje go do nowego zadania. W rezultacie
czasami takie adoptowane programy zawierają sekwencje
kodów które wcale nie są potrzebne w ich nowym
zastosowaniu. Okazuje się że Bóg czasami czyni
podobnie podczas stwarzania nowych żyjątek. Aby
je stworzyć, pobiera On kod genetyczny jakiegoś już
istniejącego stworzenia, poczym adoptuje ten kod
do wykonywania nowych funkcji. W rezultacie, amerykańscy
badacze analizujący kod genetyczny Kalifornijskiego
purpurowego jeżowca morskiego (sea urchin)
o naukowej nazwie "Strogylocentrotus purpuratus"
odkryli ze szokiem, że owo prymitywne stworzenie
posiada w swoim kodzie genetycznym ponad 7000
genów jakie występują również u ludzi. W tej liczbie
żyjątko owo posiada niemal ludzkie geny które
ludziom pomagają widzieć a także geny ludzkiego
zmysłu zapachu (po co on jest potrzebny w morzu?).
Praktycznie to zaś oznacza, żo ów zupełnie niepodobny
do ludzi morski jeżowiec w sensie genetycznym
wykazuje sporą proporcje podobieństwa do ludzi.
Naukowcy dotychczas tak znaczne podobieństwo
genetyczne do ludzi przypisywali tylko małpom -
po szczegóły patrz punkt #D4 w dalszej części tej
strony. Więcej informacji na temat tego genetycznie
podobnego do ludzi stworzonka morskiego zawarte jest w
artykule "Secret life of sea urchin reveals intriguing
mystery" (tj. "Skryte życie morskiego jeżowca
ujawnia intrygującą tajemnicę") ze strony
A19 nowozelandzkiej gazety
"The New Zealand Herald",
wydanie datowane w środę (Wednesday), November
15, 2006. (Artykuł ten bazuje na naukowym artykule
z najbliżej poprzedzającego go wydania czasopisma
"Science".)
(5)
Istnienie pola moralnego i sumienia. Są
one opisane na odrębnej stronie internetowej o
totaliźmie.
Faktycznie to ich istnienie i działanie całkowicie
zaprzecza naturalnej (przypadkowej) ewolucji.
Wszakże sumienie i pole moralne przykładowo
zabrania zabijania i oszukiwania, czyli utrudnia
"przetrwanie fizycznie najsilniejszego".
Jakże bowiem rozwinięcie sumienia mogłoby
dopomagać przykładowo lwom w ich przetrwaniu.
Chyba że miałoby ono na celu zamieniać je w
trawożerniaki.
A trzeba tutaj dodać, że zwierzęta faktycznie
mają sumienie o poziomie małych dzieci. Kiedyś
posiadałem wysoce sympatycznego kota o imieniu
Teecee - jego zdjęcie pokazałem na stronie o
bandytach wśród nas.
Kocia natura Teecee zawsze kusiła go aby podkradać
jedzenie które sąsiad wystawiał swoim kotom.
Ja zawsze go za to rugałem, bowiem to co
sąsiad wystawiał było brudne, pełne much, oraz
w połowie już nadpsute. Bałem się więc że Teecee
dostanie od tego jakiegoś choróbska. Teecee
wiedział że nie wolno mu podkradać tamtego
jedzenia, ale jakoś nigdy nie potrafił się
oprzeć aby chociaż je skosztować. Za każdym
jednak razem kiedy to uczynił, po powrocie do
domu swoim wyglądem i zachowaniem pokazywał
tak ogromne poczucie winy, że jedyne co mu
dorównywało to wygląd i zachowanie małych
dzieci które nie tylko że wyjadły wszystkie
cukierki jakich zabroniono im dotykać, ale na
dodatek zbiły wazę w której cukierki te schowano.
(6)
Istnienie języka ULT. Język ten bowiem nie
tylko jest dowodem na istnienie Boga - jako że
bez Boga nie mógłby on sam powstać. Jest on także
dowodem na celowe stworzenie człowieka przez
Boga - jako że bez celowego stworzenia człowieka
przez Boga w sposób przypadkowy język taki sam
nie mógłby się wykształtować w naszych umysłach.
(Po więcej danych o języku ULT - patrz punkt #B4 odrębnej strony internetowej na temat telepatii.)
(7)
Niewyobrażalnie wyższa złożoność strukturalna
ciała człowieka w porównaniu ze strukturalną
prostotą programu samego Boga, w powiązaniu
z wyższą szansą wyewolucjonowania się
najpierw tego co najprostrze. Najlepszym
dowodem na nieporównanie wyższą złożoność
organizmów żywych - w tym ciała człowieka,
w porównaniu z prostotą programów, jest że
dziś programy jest w stanie formować niemal
każdy naukowiec. Jednak NIE istnieje jeszcze
naukowiec na Ziemi który byłby w stanie
zesyntezować z niczego choćby najprostrzy
organizm żywy. Z kolei owa ogromna różnica
w złożoności strukturalnej organizmów żywych
w porównaniu z naturalnym programem Boga
oznacza, że skoro zaistniała taka rzecz
jak naturalna ewolucja, w jej wyniku najpierw
musiał powstać strukturalnie prostrzy
Bóg, a nie niewyobrażalnie skomplikowany
człowiek. (Naturalna zaś ewolucja musiała
zaistnieć we wszechświecie, inaczej nie
miałaby ona definicji w języku ULT, zaś
ludzie nie byliby w stanie jej sami wymyślić.)
Skoro zaś raz powstał Bóg, nic w całym
wszechświecie nie mogło nastąpić bez jego
udziału i zgody. Czyli w przypadku istnienia
Boga człowiek nie miał prawa powstać sam i
przypadkowo - znaczy bez zgody i celowego
działania tegoż Boga.
* * *
Oczywiście, do dyskutowanego tutaj materiału
dowodowego przynależą też fakty omówione
w poprzednim punkcie #A2 tej strony. Przykładowo,
przynależy tu alegoryczna raczej niż dosłowna
wymowa bibilijnych opisów stworzenia człowieka,
a także przynależy fakt że prawa wszechświata
ograniczają i wykształtowują postępowanie każdego
tak samo - bez względu na to kim ten ktoś jest.
Część C:
Delfiny i wieloryby - czyli najbliźsi krewniacy ludzi:
#C1.
Jeśli ludzie są produktem "ewolucji kierowanej przez Boga", to jakie ciągle żyjące stworzenia na Ziemi prawdopodobnie są najbliższymi krewniakami człowieka:
Jeśli zaakceptuje się fakt, że Bóg faktycznie
stosował sterowany przez siebie proces
ewolucji aby stopniowo wykształtować obecnego
człowieka, wówczas gdzieś we wszechświecie
istniały na jakimś tam etapie owe żyjątka z
których człowiek został wyewolucjowany. Wprawdzie
do dzisiaj żyjątka owe zapewne już wymarły,
jednak ciągle istnieć gdzieś muszą ich najbliżsi
krewniacy. Które więc ciągle żyjące na Ziemi
stworzenia są faktycznie bliskimi krewniakami
człowieka? Znaczy czy są to małpy (np. szympanse) -
tak jak na to wskazują zwolennicy wyrwanej
z kontekstu ewolucji?
Ja osobiście wierzę, że coraz większy materiał
dowodowy wskazuje na to iż człowiek
wyewolucjował się ze stworzenia wodnego,
a ściślej z rodzaju jakby "syreny" czy "nimfy".
Moim zdaniem, wszystko wskazuje na to że
owe niezwykłe stworzenia wodne, które w
legendach opisywane są właśnie pod nazwą
"syren" czy "nimf", są owym "brakującym
ogniwem" którego ludzka oficjalna nauka
z takim uporem poszukuje na lądach.
Tyle tylko, że stworzenia te wymarły już
kilkadziesiąt tysięcy lat temu, zaś naukowcy
nie prowadzą wykopalisk na dnie mórz
aby tam odkryć ich pozostałości. Na
szczęście, do dzisiaj przetrwali na Ziemi
bliscy krewniacy tego stworzenia. Są nimi
zwierzęta morskie należące do rzędu
wielorybów (po angielsku ogólnie
nazywanego "cetaceans"), do których
przynależą wieloryby ("whales"),
delfiny ("dolphins"), oraz morświny
("porpoises"). Moim więc osobistym
zdaniem, pod względem faktycznego
rodowodu, wieloryby, delfiny, oraz morświny
są znacznie bliższymi krewniakami ludzi
niż np. małpy.
(Być może to wyjaśnia dlaczego w ostatnich
czasach mu