Coś ogromnie niesprawiedliwego
dzieje się na naszych oczach. Począwszy od czasów Jezusa aż
praktycznie do dzisiaj, wszyscy wynalazcy i wszyscy ludzie którzy
wypracowują cokolwiek twórczego dla dobra naszej cywilizacji,
nieustannie poddawani są mniej lub bardziej jawnym prześladowaniom.
Jeśli też przeanalizuje się życie któregokolwiek z nich, wówczas
wygląda ono jakby całe piekło się sprzysięgło aby NIE pozwolić
im na dokonanie tego co dokonali. Nawet zresztą już po dokonaniu
owych niemożliwości, owo szatańskie prześladowanie nie ustaje.
I tak np. to nie oni są tymi, którym potem społeczeństwo pozwala
na zebranie jakichkolwiek korzyści z ich własnych wynalazków czy
idei. Faktycznie bowiem, na ich trudzie i pracy zwykle wypasają się
potem ci którzy wcześniej najbardziej im przeszkadzali. Z kolei
oni sami zazwyczaj umierają w biedzie, pogardzie, zaniedbaniu,
chorobie i powszechnym zapomnieniu. Niestety, taki właśnie
los zdaje się prześladować również i mnie. Na przekór
że wypracowałem cały szereg wynalazków i twórczych idei
o ogromnym znaczeniu dla naszej cywilizacji, bez przerwy
np. tracę pracę. Jednocześnie jakaś szatańska moc bez przerwy
uniemożliwia mi znalezienie warunków do badań gdzie mógłbym
tworzyć i budować w atmosferze zrozumienia i szacunku, oraz
bez konieczności ukrywania przed pracodawcą i kolegami tego
co wypracowuję i co staram się dokonać. Właśnie zgodnie
z tym szatańskim schematem nieustannego prześladowania
twórczych umysłów, w dniu 22 lipca 2005 roku, mój dziewiąty
już z kolei pracodawca, czyli
Wellington Institute of Technology
z Nowej Zelandii, oficjalnie wypowiedział mi pracę. Uczynił to
podobno aby uchronić się przed eskalowaniem deficytu w
obliczu dużego spadku liczby studentów - chociaż w jakieś
dwa tygodnie po usunięciu mnie z pracy otrzymał od rządu
wiele milionów dolarów właśnie na utrzymanie istniejącej kadry
i na zabezpieczenie kontynuacji nauczania. Z powodu owej
utraty pracy stoję teraz przed ogromnie trudnym dla mnie
zadaniem znalezienia dla siebie następnego zatrudnienia.
Znalezienie to jest
tym trudniejsze, że ogromnie pragnę aby owa następna
praca mogła też dopomóc mi w sprawie badań i rozwoju
niezwykłych urządzeń jakich budowę staram się podjąć
już od bardzo dawna. Przez całe swoje życie bezskutecznie
usiłuję bowiem znaleźć laboratorium i pracę, w którym byłbym
w stanie zbudować kilka urządzeń technicznych własnego
wynalazku. Urządzenia te są w stanie zmienić losy naszej
cywilizacji (po szczegóły patrz punkt #3 poniżej). Ponieważ
moja następna praca będzie zapewne już moją ostatnią
pracą w życiu, powinienem uczynić wszystko co w mojej
mocy, aby oprócz stania się źródłem utrzymania, umożliwiła
ona też mi w końcu zbudowanie owych desperacko nam
potrzebnych urządzeń technicznych.
Wszakże ich budowy, na przekór usilnych starań, nie udało
mi się podjąć w żadnej innej dotychczasowej pracy.
Przeanalizujmy więc razem za pośrednictwem tej strony
internetowej, czy ty czytelniku mógłbyś mi jakoś dopomóc
w znalezieniu takiej właśnie wyjątkowej pracy (np. poprzez
dosłanie mi informacji, że gdzieś w twojej okolicy otwiera
się wymagana pozycja o którą mógłbym się ubiegać, czy
doradzenie u kogo mógłbym się dowiadywać o istniejące
pozycje). Przeglądnijmy więc teraz razem te informacje,
których poznanie jest wskazane aby efektywnie dopomóc
mi w znalezieniu tej szczególnej pracy, która, mam nadzieję,
ukoronuje moje pracowite życie altruistycznego twórcy i
wynalazcy.
#1. Zdefiniujmy rodzaj pracy jakiej poszukuję:
Jak być może czytelnik się
orientuje, moja sytuacja jest raczej szczególna, jeśli nie wyjątkowa. Z
jednej bowiem strony niemal całe swoje życie produktywnego naukowca
i wynalazcy poświęciłem jednemu celowi ogromnie ważnemu dla naszej cywilizacji.
Mianowicie rozwojowi nowego rodzaju urządzeń, które po zbudowaniu
kompletnie zrewolucjonizują ludzkość i życie na Ziemi. Jakie są to urządzenia,
wyjaśniam skrótowo w punkcie #3 poniżej. Z drugiej zaś strony, w chwili
pisania niniejszego paragrafu miałem już 59 lat. W czasie zaś kiedy
znajdę następną pracę, prawdopodobnie będę miał już co najmniej 60
lat. Praktycznie więc pozostała mi zapewne już tylko owa jedyna okazja
mojej następnej pracy oraz następnej pozycji zawodowej, aby dwa
najważniejsze z owych urządzeń, tj. urządzenie zwane "komora oscylacyjna",
oraz jeszcze jedno istotne dla ludzkości urządzenie nazywane "bateria
telekinetyczna", faktycznie zbudować, upowszechnić i wdrożyć do masowej
produkcji. Dlatego
w tym obecnym moim poszukiwaniu pracy chodzi
nie tylko o znalezienie jakiegoś zatrudnienia które umożliwiałoby mi dalsze
przetrwanie, ani nie tylko o znalezienie pracy do wykonywania której
jestem przygotowany zawodowo. Chodzi w nim również o znalezienie
takiej pracy która pozwoliłaby mi na zbudowanie, upowszechnienie,
oraz wdrożenie do produkcji owych dwóch ogromnie ważnych dla
naszej cywilizacji urządzeń technicznych. Niestety, urządzenia
te mają taki charakter, że praktycznie sprowokowały one sobą całe
piekło aby przeciw nim się sprzysięgło i nie pozwoliło im upowszechnić
się na Ziemi. Jeśli bowiem ktoś postudiuje ich opisy zawarte w monografii
[1/4], praktycznie każde z nich było już przez kogoś zbudowane i działało,
potem jednak ciągi ogromnie dziwnych "zbiegów okoliczności"
spowodowały, że zostało ono jakoś stracone dla ludzkości. Z owej więc
co najmniej szokującej historii tych urządzeń mamy obecnie obowiązek
wyciągnięcia właściwych wniosków. Przykładowo, ja powinienem starać
się aby tak dobrać swoją pozycję i miejsce następnej (i zapewne już
ostatniej w moim życiu) pracy, aby owa uprzednia historia dla urządzeń
tych już się nie powtórzyła. Dlatego w niniejszym punkcie na temat
owej przyszłej pracy wyjaśniam dokładnie czytelnikowi, nie tylko "co"
czy "gdzie", ale także "jak" i "dlaczego". Chodzi bowiem o to, aby
czytelnik był w stanie lepiej i trafniej dopomóc mi w tym naszym
wspólnym wysiłku znalezienia pracy która umożliwiłaby mi
doprowadzenie do zbudowania tych dwóch ogromnie ważnych
urządzeń - i to na przekór, że od początku ich istnienia wszyscy
diabli i całe piekło przeciwko nim się sprzysięgnęło.
Teoretycznie rzecz biorąc,
na zbudowanie owych szczególnych urządzeń pozwolić powinna niemal
każda praca która gwarantuje dostęp do laboratorium badawczego oraz
do prototypowni. Jak jednak dotychczasowa historia owych urządzeń nas
poucza, nie każda praca pozwoli na ich upowszechnienie i wdrożenie do
powszechnej produkcji. Wszakże urządzenia te posiadają potencjał do
generowania ogromnych zysków. Dają one również ich posiadaczom
niespotykaną wcześniej władzę nad innymi ludźmi. Z ich przeszłości
więc nam wiadomo, że np. gdy zostają zbudowane w jakimś laboratorium
prywatnym, lub w laboratorium jakiejś generującej zysk instytucji czy
grupy, w owym laboratorium natychmiast znajduje się ktoś kto posiada
władzę lub legalną przewagę nad budowniczym owych urządzeń,
poczym ów ktoś właśnie z powodów owego zysku i władzy "zamyka"
prototypy tych urządzeń i uniemożliwia ich wyjście na świat. W ten
właśnie sposób zmarnowane zostały dla ludzkości wszystkie uprzednie
prototypy odpowiedników "baterii telekinetycznej" (tj. prototypy urządzeń
znanych w świecie pod nazwą "Testatica" oraz "Thesta-Distatica").
W taki również sposób zmarnowany został dla ludzkości jedyny
prototyp "komory oscylacyjnej" o jakiego istnieniu jest mi wiadomo.
Wniosek jaki z tego wynika dla pracy i posady którą powinienem
obecnie starać się znaleźć, to że praca owa, a także wymagane
dla niej laboratorium, nie mogą być finansowane
ani przez prywatną osobę, ani też przez instytucję czy grupę nastawioną
na generowanie zysku czy zainteresowaną w przejęciu władzy nad kimś.
Praktycznie to oznacza, że praca owa musi być na jakiejś państwowej
uczelni lub w państwowej instytucji badawczej, w której pracownicy
badawczy mają przyporządkowane tytuły naukowe, a stąd którzy w
swoją pozycję mają wpisany obowiązek publikowania i upowszechniania
wyników badań jakie prowadzą. (Znaczy, nie mają powodów ani
tradycji utajniania wyników tych badań, ani zamieniania ich w zyski.)
Na bazie mojej znajomości uczelni w Polsce uważam, że najlepszym
do tego celu byłaby praca w charakterze pracownika naukowo-dydaktycznego
lub badawczego, w sporej liczbie specjalizacji z obszaru Inżynierii
Mechanicznej (wykluczając jednak metaloznawstwo, inżynierię
materiałową, odlewnictwo, obróbkę plastyczną, oraz pokrewne im specjalizacje)
lub Fizyki, z jakiejkolwiek uczelni technicznej. Przykładowo, praca
w jakimkolwiek instytucie budowy maszyn, mechaniczno-energetycznym,
konstrukcji i eksploatacji maszyn, itp., na dowolnej politechnice lub w
dowolnej wyższej szkole inżynierskiej z Polski spełniłaby te wymogi.
Ponadto praca w specjalizacjach poza inżynierskich, np. fizyki,
magnetyzmu, mechaniki, maszyn elektrycznych, a nawet informatyki
- jeśli owa informatyka byłaby przyporządkowana do jakiegoś wydziału
lub specjalizacji szeroko używającego laboratorium i dysponującego
możliwością budowy propotypów badanych urządzeń.
Równie istotna
jak miejsce pracy, jest też pozycja na jakiej swoje badania
będę prowadził. Chodzi bowiem o to, że z moich poprzednich
(raczej przykrych) doświadczeń wynika, że jeśli owa pozycja
jest zbyt niska, wówczas jakaś osoba na wyższej pozycji - od
której będzie ona uzależniona, zawsze znajdzie sposób aby uniemożliwić
badania które zamierzam prowadzić. Dlatego faktycznie powinna
to być pozycja na poziomie
profesora nadzwyczajnego. Tylko
bowiem od jej poziomu wzwyż, nosiciel tej pozycji otrzymuje wystarczającą
niezależność naukową i badawczą aby mógł prowadzić badania nad
tematem który sobie sam wybierze. Ponadto, tylko wówczas nikt nie
będzie mu w stanie zakazać publikowania uzyskanych wyników czy
zakazać wdrażania do masowej produkcji urządzeń jakie wypracuje.
W tym miejscu
śpieszę dodać, że jestem w pełni świadom, że polskie uczelnie
upierają się przy tradycji, iż każdy profesor nadzwyczajny powinien
być posiadaczem naukowego stopnia
doktora habilitowanego
(na przekór że istniejące przepisy zezwalają na wyjątki od owej tradycji).
Tymczasem pracując przez ostatnie ponad 20 lat na uczelniach
Zachodnich które nie uznają tego stopnia, nie miałem okazji go
zdobyć. Jednak jestem również świadomy że ustawa o uczelnich
wyższych zezwala na wyjątki od owej reguły. Ja zaś spełniam
wszelkie warunki takiego wyjątku. Faktycznie bowiem posiadam
już obecnie skompletowane badania jakie wystarczają na
uzyskanie stopnia doktora habilitowanego. Badania te mają formę
"
Teorii Magnokraftu", czyli teorii zaawansowanego wehikułu
latającego z napędem magnetycznym. Teoria ta już w obecnej
formie jest ukończona i praktycznie gotowa do sformułowania
jej w rozprawę habilitacyjną. Na dodatek całkowicie bazuje ona
na już istniejącej, konwencjonalnej wiedzy naukowej z zakresu
inżynierii, mechaniki, fizyki, oraz informatyki. Stąd nawet najbardziej
konserwatywni naukowcy, czy najbardziej tradycjonalistyczne
instytucje naukowe, nie mieliby jej nic do zarzucenia. Wszystko
więc co mi pozostało aby uzyskać tytuł doktora habilitacyjnego,
to przepisać tą teorię w formę która spełni warunki rozprawy
habilitacyjnej, oraz następnie ją obronić jako pracę habilitacyjną.
To zaś jestem w stanie dokonać w przeciągu trzech lat od daty
podjęcia pracy na nowej pozycji. Spełniam więc szczególne
warunki upoważniające mnie do ubiegania się o pozycję
profesora nadzwyczajnego, z zaakceptowaniem sytuacji,
że swoją rozprawę habilitacyjną (o roboczym tytule "Teoria Magnokraftu")
ukończę i obronię w przeciągu trzech lat od daty zatrudnienia. Do
powyższego dodam, że przez okres 6 lat pracowałem na uczelniach
Zachodnich na stanowisku Associate Professor, które jest angielskim
odpowiednikiem dla polskiego profesora nadzwyczajnego. Mam więc
również i wymagane doświadczenie zawodowe dla pozycji z tego poziomu.
Podsumowując powyższe
wyjaśnienia, najbardziej idealną sytuacją byłoby znalezienie państwowej
uczelni lub państwowego instytutu badawczego w Polsce, który właśnie
ogłasza konkurs na pozycję profesora nadzwyczajnego w jakiejkolwiek
specjalizacji dającej dostęp do laboratorium badawczego i do możliwości
wykonywania prototypów badanych urządzeń, w którego obszarze zainteresowań
naukowych leżałyby dwa urządzenia które chciałbym zbudować zanim
zakończę swoją karierę naukową, mianowicie leżałaby "komora oscylacyjna"
oraz "bateria telekinetyczna". Jeśli więc czytelnik przypadkiem wie,
lub wkrótce dowie się, o uczelni na której ogłaszany będzie konkurs
na stanowisko profesora nadzwyczajnego w specjalizacji zainteresowanej
urządzeniami jakie zamierzam zbudować, wówczas byłbym ogromnie
wdzięczny za natychmiastowe danie mi znać. Proszę dać mi również
znać jeśli otworzy się jakaś pozycja bliska owej idealnej,
chociaż nie spełniająca wszystkich opisywanych powyżej warunków.
Być może bowiem dałoby się dla niej wynegocjować warunki pracy
które ciągle umożliwiłyby mi urzeczywistnienie budowy urządzeń
jakich zbudowanie stawiam sobie za główny cel moich ostatnich
lat aktywności zawodowej.
#2. Jak ty czytelniku mógłbyś mi dopomóc w znalezieniu takiej pracy:
Najbardziej użyteczna
twoja pomoc w tych poszukiwaniach pracy, polegałaby na dosłaniu
mi informacji, że konkurs na pozycję nadającą się do zrelizowania
budowy urządzeń którym zadedykowałem swoje życie (a które
opisałem w punkcie #3 poniżej) właśnie został ogłoszony gdzieś
w twojej okolicy. Wymagana informacja dosięgająca mnie we
właściwym czasie jest bowiem dużą szansą sukcesu. Wszakże
największa trudność znalezienia poszukiwanej przez nas pracy
zawsze polega właśnie na dowiedzeniu się gdzie o pracę taką
można się ubiegać. Drugą możliwą formą twojej pomocy w tym
poszukiwaniu pracy, byłoby podanie mi dokładnych namiarów,
przykładowo nazw, nazwisk, oraz adresów emailowych, do
instytucji lub ludzi którzy wiedzą gdzie konkursy na interesujące
mnie stanowisko zostały ogłoszone, lub już wkrótce mogą być
ogłaszane.
Poza tymi najbardziej
krytycznymi informacjami, od których zależeć może mój sukces w
przyszłym znalezieniu pracy o wymaganej charakterystyce, w niektórych
przypadkach być może czytelniku znane ci są dodatkowe informacje
które powiększyłyby moje szanse na otrzymanie danej pracy już po
złożeniu o nią podania. Przykładowo, chodzi mi o takie informacje,
jak na co zwrócić szczególną uwagę i co najbardziej wyeksponować
w dokumentach które wysyłam do rozpatrzenia. Czego pracodawca
najbardziej poszukuje, jakie dokumenty czy fakty zwiększyłyby
dodatkowo szanse otrzymania owej pracy, itp.
#3. Dlaczego leży m.in. i w twoim witalnym interesie abym ja znalazł pracę spełniającą wymogi z punktu #1:
Wszyscy chcemy wieść
szczęśliwe, dostatnie, pokojowe, oraz spełnione życie. Jednak życia
takiego nie osiągniemy tak długo, aż spełnione zostaną odpowiednie
warunki. Przykładowo, my sami nie mamy szansy być szczęśliwi,
jeśli wokół nas wszyscy są nieszczęśliwi. Nie mamy szansy
żyć w spokoju, jeśli wokół nas ludzie są mordowani. Nie będziemy
też wieść dostatniego życia, jeśli surowce naszej planety ulegną
wyczerpaniu, zaś aby np. napełnić bak naszego samochodu
wydać będziemy musieli całą pensję. Jeśli zaś ktoś przyglądnie
się mojej działalności naukowej, wówczas odkryje, że
wszystko w niej służy właśnie stworzeniu na Ziemi warunków dla
prowadzenia szczęśliwego, dostatniego, pokojowego, oraz spełnionego
życia przez każdego z nas. To przecież te moje bezkompromisowe
wysiłki aby poprawić generalną sytuację na Ziemi, postawiły mnie
w kolizji z owymi symbolicznymi "diabłami" i siłami zła, które spowodowały
że obecnie zmuszony jestem poszukiwać następnej pracy.
Oczywiście, jak każdy
inny mieszkaniec Ziemi, również i ty czytelniku chciałbyś wieść takie szczęśliwe,
dostatnie, pokojowe, oraz spełnione życie. W twoim żywotnym interesie
leży więc aby dopomóc mi w realizowaniu misji którą urzeczywistniam
na Ziemi. Cząstką zaś twojej pomocy może być właśnie dopomożenie
mi w znalezieniu następnej pracy spełniającej warunki z punktu #1
powyżej. Jeśli bowiem pracę tą znajdę, oraz zdołam zrealizować przez
swoje badania choćby cząstkę tego co zamierzam, mój sukces będzie
przecież i twoim własnym sukcesem. Wszakże wszystko co czynię
służyło będzie, między innymi, również i tobie, twoim potomkom,
oraz wszystkim tym których kochasz. Postarajmy się więc razem
poprawić sytuację w jakiej wszyscy się znajdujemy.
Aby dać tutaj jakieś
wyobrażenie co do rodzaju poprawy którą moglibyśmy wszyscy uzyskać
gdybym odniósł sukces w tym co zamierzam, rozważmy tutaj
co by się stało gdybym zdołał zrealizować którekolwiek z urządzeń
magnetycznych jakie rozpracowywuję. Wszakże jak dotychczas, owe
siły zła które obecnie zmuszają mnie do poszukiwania następnej
pracy, skutecznie uniemożliwiały mi praktyczną realizację któregokowliek
z owych urządzeń. Przeglądnijmy więc teraz razem najważniejsze
z urządzeń technicznych które albo sam wynalazłem, albo też dla
kogoś rozpracowałem, a których urzeczywistnieniem mam nadzieję
się zająć w swojej następnej pracy:
1.
Komora oscylacyjna. Jest to najbardziej istotne urządzenie jakie
osobiście wynalazłem. Jest to też jedno z owych dwóch kluczowych
urządzeń, zbudowanie których postawiłem sobie jako cel mojej następnej pracy.
Jednocześnie jest to urządzenie jakiego zbudowanie i upowszechnianie
powstrzymywane jest najusilniej i najbardziej rozpaczliwie przez owe
mroczne moce w jakich szponach Ziemia aktualnie się znajduje.
Komora oscylacyjna
opisana jest dokładnie w rozdziale C z tomu 2 monografii [1/4].
Z kolei niewypowiedzianie ogromny wpływ jaki zbudowanie tego urządzenia
wywrze na naszą cywilizację, wyjaśniony został w podrozdziale C9 z owego
tomu 2 monografii [1/4]. Jej krótkie prezentacje zawarte są też na kilku
stronach internetowych, np. na:
totalizm.nazwa.pl czy na
prism.20fr.com.
Podsumowując w ogromnym skrócie czym właściwie jest owa komora
oscylacyjna, to najłatwiej dałoby się ją opisać jako akumulator energii
o nieograniczenie wielkiej pojemności, a jednocześnie magnetyczne urządzenie
napędowe. Jedną z jej funkcji jest bowiem, iż na nasze życzenie jest ona w stanie
wytwarzać tak potężne pole magnetyczne, że po jej odpychającym zorientowaniu
względem pola magnetycznego Ziemi, komora ta jest w stanie ulecieć w przestrzeń.
Jako taka jest ona w stanie reprezentować napęd dla magnetycznych wehikułów
latających o konstrukcji tzw. "magnokraftu" opisanego poniżej. Z kolei zdolność
owej komory do akumulowania teoretycznie nieograniczonych ilości energii,
oznacza że w przyszłości będzie ona w stanie całkowicie wyeliminować dzisiejsze
elektryczne linie przesyłowe (wszakże energia będzie wówczas transportowana
po upakowaniu w owe komory oscylacyjne), transformatory, silniki spalinowe,
akumulatory energii, benzynę, tankowce, spaliny, zapylenie powietrza, itp.
Jakże lepszy i piękniejszy świat będzie bez nich! Wielu badaczy podejmowało
już próby budowy komory oscylacyjnej. W podrozdziale S5 z tomu 14
monografii [1/4] opisałem też przesłanki, że w przeszłości była ona już
zbudowana na Ziemi co najmniej jeden raz. Jednak aby doprowadzić jej
budowę do pełnego sukcesu i masowego wdrożenia, konieczne jest głębokie
zrozumienie wszystkich jej niuansów (które ja już osiągnąłem). Niestety, w
poprzednich przypadkach jej budowy, zamin inni budowniczowie osiągneli
ten wymagany poziom jej zrozumienia, zwykle dawali za wygraną.
2.
Bateria telekinetyczna. Jest to również urządzenie mojego wynalazku.
Dokładnie opisałem je w podrozdziale K2.4 z tomu 10 monografii [1/4],
oraz na stronie internetowej o generalnej nazwie
free_energy_pl.htm
(zarówno monografia [1/4], jak i strona
free_energy_pl.htm
(tj. darmowa energia) dostępne są za pośrednictwem
"
Menu 2" oraz
"
Menu 4".)
Urządzenie to jest owym drugim kluczowym urządzeniem które chciałbym
zbudować na swoim ostatnim miejscu pracy. Zasada działania
baterii telekinetycznej opiera się na wykorzystaniu zjawiska telekinezy,
reprezentującego dokładną odwrotność zjawiska tarcia (tj. podobnie jak
tarcie pochłania ruch i wyzwala ciepło, telekineza pochłania ciepło a
wyzwala ruch). Urządzenia działające na tej zasadzie zostały już
zbudowane na Ziemi. Ich przykładami są słynne urządzenia nazywane
"Testatica", oraz "Thesta-Distatica", kiedyś szeroko demonstrowane
przez szwajarską komunę religijną o nazwie Methernitha. Niestety,
mroczne moce w których szponach Ziemia się znajduje, zdołały
zablokować ich upowszechnianie. Tymczasem
gdyby udało się doprowadzić do seryjnej produkcji tych urządzeń,
wówczas nasza matka Ziemia uwolniona zostałaby od wszelkich
obecnie trapiących ją plag, a więc od zapylenia, wyczerpujących
się zasobów naturalnych, drożyzny, ograniczeń, itp.
3.
Magnokraft. Magnokraft jest to statek kosmiczny z napędem magnetycznym
(też mojego wynalazku). Magnokraft nie jest włączony do listy owych dwóch kluczowych
urządzeń jakie ja chciałbym zbudować zanim odejdę na emeryturę. Jednak jeśli
zdołam zbudować komorę oscylacyjną, która stanowi właśnie "pędnik" dla magnokraftu,
sam ten statek może potem zostać już łatwo zbudowany przez innych ludzi.
Magnokraft dokładnie opisany został w rozdziale F z tomiu 3 monografii [1/4].
Bardzo skrótowa prezentacja owego statku zawarta jest także na stronach
internetowych, np. na
jan-pajak.com czy w
milicz.fateback.com.
Po tym jak zbudowana zostanie komora oscylacyjna, zbudowanie magnokraftu
stanie się już tylko kwestią czasu. Z kolei po jego zbudowaniu dla Ziemian
otwarte zostaną nielimitowane zasoby kosmosu. Ciekawostką magnokraftu
jest, że może on zostać zbudowany bez nawet jednej ruchomej części.
W ten sposób będzie to najprawdopodobniej najtańszy statek kosmiczny
na Ziemi, na którego zbudowanie stać będzie nawet małe państwa takie
jak Polska.
4.
Nadajnik i odbiornik telepatyczny. Są to urządzenia które umożliwiają
komunikowanie się za pośrednictwem zupełnie odmiennego nośnika informacji
niż fale elektromagnetyczne. Nośnik ten jest używany przez nasze umysły
m.in. do telepatycznego (nieświadomego) komunikowania się między sobą.
Stąd jednym z
następstw zbudowania nadajników i odbiorników telepatycznych będzie, że
ludzie m.in. nauczą się jak na odległość odczytywać cudze myśli, włączając
w to również myśli zwierząt. Będą też wówczas w stanie "wkładać" określone
myśli do umysłów innych ludzi i zwierząt. Aczkolwiek zbudowanie takiego
nadajnika i odbiornika telepatycznego celowo wyłączyłem już ze swoich
własnych planów działania, po zbudowaniu baterii telekinetycznej droga do
ich budowy zostanie otwarta dla innych badaczy. Wszakże nadajnik i odbiornik
telepatyczny, w podrozdziale N2 z tomu 11 monografii [1/4] opisany pod
nazwą "piramida telepatyczne", zawiera w sobie właśnie baterię telekinetyczną
jako swój główny i najważniejszy podzespół. Kiedy więc zdołamy zbudować
tą baterię i poznamy jak ona działa, jednocześnie dowiemy się jak zbudować
i spowodować zadziałanie owej piramidy telepatycznej. W takim więc przypadku,
prawdopodobnie szybko znajdzie się jakiś inny badacz, który piramidę tą
urzeczywistni praktycznie. Z kolei po jej urzeczywistnieniu, dla ludzkości otworzy
się dostęp do wszystkich tych niezliczonych korzyści z opanowania owej nowej
technologii myślowego komunikowania się pomiędzy sobą, jakie wyjaśniłem
w podrozdziałach N2.7 do N7 z tomu 11 monografii [1/4].
5.
Sejsmograf Zhang Henga. Jest to niezwykłe urządzenie zbudowane
na Ziemi niemal 2000 lat temu. Umożliwia ono zdalne wykrywanie
nadchodzących trzęsień ziemi. Uprzednio jednak nasi naukowcy
nie mieli pojęcia jak ono działa. Z tego powodu wielokrotnie powtarzane
próby aby je zrekonstruować zakończyły się porażkami. Dopiero
moje badania pozwoliły na wyjaśnienie jego zasady działania. Gdyby
udało się je zbudować, ów zdalny wykrywacz trzęsień ziemi posiada
moc uratowania niezliczonych istnień ludzkich. Jego relatywnie
dobry opis zawarty jest na stronach internetowych
chi.coms.ph, oraz
aliens.f2g.net.
Ja nie sądzę abym kiedykolwiek miał realistyczną szansę osobistego
zbudowania tego urządzenia. Do jego zbudowania nawołuję wszakże
bezskutecznie już od kilku lat. Niemniej wierzę, że jeśli zdołam zbudować
wskazane poprzednio dwa kluczowe urządzenia, czyli "komorę oscylacyjną"
oraz "baterię telekinetyczną", wóczas zachęci to innych badaczy do
zawierzenia zasadzie działania którą ja im wskazuję i do zbudowania
również owego Sejsmografu Zhang Henga.
* * *
Warto przy tym odnotować,
że powyższe urządzenia wcale nie reprezentują wszystkiego nad czym
prowadzę badania naukowe. Wszkże rozwijam i badam również wiele
teoretycznych konceptów i idei. Ich najlepszym przykładem jest filozofia
totalizmu.
Celem totalizmu jest uczynienie szczęśliwszymi ludzi którzy go praktykują.
Opisowi tej filozofii poświęcone
są m.in. tomy 6 do 9 monografii [1/4]. Badam i rozwijam również zupełnie
nową teorię naukową o nazwie "
Koncept Dipolarnej Grawitacji".
Jest ona faktyczną
teorią wszystkiego,
czyli rodzajem szlaku dedukcyjnego
który pozwala wypracować wyjaśnienie dla praktycznie każdego uprzednio
niewyjaśnionego zjawiska, przykładowo dla telekinezy, telepatii, natury
czasu, energii, grawitacji, itp. Jestem też autorem "
Zasady cykliczności
w rozwoju napędów". Zasada ta, m.in. wskazuje nam jak budować napędy
które ciągle jeszcze nie istnieją na Ziemi (m.in. wskazała ona jak zbudować
magnokraft). Ponadto, tuż przed zwolnieniem mnie z pracy na
Wellington Institute of Technology,
czyli począwszy od 21 maja 2005 roku, zająłem się rozwojem zupełnie
nowej idei komputeryzacji, którą nazywam "
wszystko w jednym". Chociaż
rozpracowywanie owej idei zostało raptownie przerwane zwolnieniem mnie
z pracy już w dwa miesiące później, ciągle do 22 lipca 2005 roku (w którym
to właśnie dniu zostałem zwolniony z pracy) zdołałem zaprogramować już
drugi prototyp tzw. "
totaliztycznej klawiatury" która reprezentuje praktyczne
wdrożenie owej idei. Ową totaliztyczną klawiaturę, w jej stanie rozwoju z dnia
22 lipca 2005 roku, daje się znaleźć na całym szeregu totaliztycznych stron
internetowych, np. na stronach:
jan-pajak.com/keyboard_ru.htm,
energia.sl.pl/keyboard_ru.htm, czy
totalizm.fanspace.com/all_in_one.htm.
Jeśli więc zdołam znaleźć miejsce pracy które umożliwi mi zbudowanie
owych dwóch kluczowych urządzeń technicznych które wskazałem poprzednio,
owo miejsce pracy pozwoli również zapewne na kontynuowanie upowszechniania
i aktualizowania owych teoretycznych konceptów i idei których jestem autorem,
a które tak potrzebne są dzisiejszym ludziom.
Aby dokładniej tu zilustrować,
jak duży postęp wniesie praktyczne wdrożenie w życiu również któregokolwiek
z tych moich teoretycznych konceptów i idei, przyglądnijmy się dokładniej
owej nowej idei komputeryzacji, którą wypracowałem najbardziej ostatnio.
Ideę tą nazywam "wszystko w jednym", zaś narzędzie softwarowe które ją
praktycznie realizuje nazywam "klawiaturą totaliztyczną". Wyjaśnijmy więc
sobie teraz w skrócie, co to takiego owa nowa idea komputeryzacji zwana
"
wszystko w jednym". Ci czytelnicy, którzy czasami programują
komputery, zapewne już się zorientowali, ze wszystkie komputeryzowane
prace (np. obliczenia) daje się podzielić na dwie zasadnicze kategorie,
mianowicie na (a) prace powtarzane wielokrotnie (np. sporządzanie bilansu
przez banki), oraz (b) prace wykonywane tylko jednorazowo (np. przeliczanie
w domu towarowym który z oferowanych tam właśnie produktów posiada
najkorzystniejszy dla nas stosunek ceny do wagi). Prace powtarzane
wielokrotnie warto jest komputeryzować poprzez sporządzanie dla nich
programów. Wszakże duży nakład czasu i wysiłku na wykonanie tych
programów zwróci się potem z nawiązką kiedy programy te są użytkowane.
Jednak prace wykonywane tylko jednorazowo nie nadają się do zaprogramowania.
Wszakże duży nakład czasu i wysiłku na wykonanie dla nich programów
nigdy by się nie zwrócił. Stąd np. prace obliczeniowe wykonywane jednorazowo
albo realizujemy przy użyciu kalkulatorów, albo też nadal ręcznie. Potężna
moc obliczeniowa dzisiejszych komputerów wogóle nie jest do nich angażowana.
Jest to godna pożałowania sytuacja, bowiem tracimy przez nią spory
potencjał oferowany nam przez najnowszą technikę.
Kiedy w 21 maja 2005 roku
zacząłem sporządzać rodzaj uniwersalnej klawiatury wirtualnej, nagle sobie
uświadomiłem, że owa klawiatura daje się uczynić nieskończenie uniwersalna,
oraz że jej jednej można nadać całą tą potężną moc obliczeniową jaką
dysponuje dany komputer. W rezultacie, taka niewielka klawiatura może
otrzymać wszystkie te możliwości obliczeniowe, które dzisiaj posiadają tylko
najbardziej rozwinięte języki programowania. Jednak ciągle utrzyma ona
przy tym swoją prostotę i ciągle da się ją używać tak jak zwykły kalkulator -
czyli dla jednorazowych prac obliczeniowych. W ten właśnie sposób powstała
owa nowa idea komputeryzacji "wszystko w jednym". Idea ta polega na tym,
aby w jednej prostej klawiaturze zawrzeć wszystkie te możliwości przetwarzania
danych, które normalnie dostępne są użytkownikom jedynie w postaci
ogromnie skomplikowanych języków programowania. W takim bowiem
przypadku, owe potężne możliwości obliczeniowe zostaną udostępnione
ludziom do wykonywania jednorazowych prac obliczeniowych. Natychmiast
po wpadnięciu na ową ideę zacząłem budować prototypową klawiaturę,
która wdraża praktycznie ową ideę "wszystko w jednym". Niestety, właśnie
wówczas moje wysiłki zostały raptownie przerwane zwolnieniem mnie z pracy.
Do chwili owego zwolnienia, w opracowywaną przez siebie klawiaturę zdołałem
włożyć jedynie około dwóch miesięcy dorywczego programowania i przemyśleń.
Tymczasem, aby tak potężne narzędzie obliczeniowe dopracować do końca,
moim zdaniem konieczne byłoby włożenie w jego przemyśliwanie, badanie,
testowanie, oraz dopracowywanie programowe, nie mniej niż jeden cały rok
pracy pojedynczego badacza.
Całe szczęście, że do czasu
utraty pracy zdolałem już zaprogramować drugi z kolei prototyp owej totaliztycznej
klawiatury urzeczywistniającej ideę "wszystko w jednym". Aczkolwiek ów prototyp
ciągle pozostawia dużo do życzenia w zakresie ergonomii, przyjacielskości
wobec użytkowanika, oraz mocy obliczeniowej jaka mu została już nadana,
ciągle doskonale ilustruje on na czym owa idea "wszystko w jednym" ma polegać.
Po sprawdzeniu więc jak on działa, czytelnik uzyska dosyć dobre wyobrażenie
jak ta nowa idea konputeryzacji "wszystko w jednym" jest w stanie ułatwić oraz
wesprzeć wszelkie jednorazowe prace obliczeniowe. Wszakże czytelnik już
sam może sobie dopowiedzieć, że w dalszych prototypach tego potężnego
narzędzia softwarowego oba okienka owej klawiatury dawałyby się dowolnie
powiększać i pomniejszać, że oba jej alfabety literowe (tj. obecny rosyjski i
obecny polski) można uczynić wymienne, tak że użytkownik mógłby sobie
dowolnie wybrać praktycznie każdy z obecnie istniejących na świecie alfabetów
nie-łacińskich, oraz dowolny alfabet bazujący na literach łacińskich jaki tylko
istnieje na świecie, że jej możliwości edycyjne można zwiększać aż dorównają
one tym z WORDa, czy WORD-PERFECTa, że liczbę funkcji matematycznych
i przeliczeń jednostek fizycznych daje się zwiększać w sposób praktycznie
niczym nielimitowany, że wykonywane obliczenia można dalej uprościć i
ułatwić poprzez nadanie klawiaturze możności "wyłuskiwania" z tekstu
wartości poddawanych przeliczeniom, oraz wpisywania wyników w dowolnie
wskazane miejsce, że do jej mocy przerobowej można dodawać grafikę,
animacje, itd., itp. Praktycznie, po pełnym zrealizowaniu, owa nowa idea
"wszystko w jednym" faktycznie pozwalałaby użytkownikom na ogromnie
proste i łatwe używanie za pomocą tylko tej jednej klawiatury wszystkiego
co tylko dzisiejsze komputery mają do zaoferowania. A jest tego już naprawdę
dużo. Zresztą, nawet już w swojej obecnej, dalekiej od doskonałości postaci,
klawiatura ta może być z powodzeniem użytkowana dla ułatniania nam
całego szeregu prac obliczeniowych, językowych, transliteracyjnych, edytorskich
i konwersyjnych, jakie wykonujemy. Ponadto dostarcza ona nam idei (pomysłu)
którą daje się teraz rozwijać np. poprzez opieranie na niej prac dyplomowych
i doktoratów z nauk komputerowych. Z kolei, po jej rozwinięciu do praktycznie
użytecznego poziomu, będzie ona w stanie ułatwić życie ogromnej liczbie
ludzi którzy potrzebują skomputeryzować jakieś wykonywane przez siebie
jednorazowo działania.
Oczywiście, ogromny potencjał
owej nowej idei komputeryzacji "wszystko w jednym" wcale się nie kończy po
jego zaprogramowaniu na komputer i udostępnieniu od dawna oczekującym
na niego zwykłym użytkownikom. Wszakże jego zaprogramowanie na komputery
otworzy jednocześnie możliwość jego zastosowania w innych obszarach.
Przykładowo, relatywnie łatwo koncept ten daje się przerzucić na
telefony
komórkowe. Po takim przerzuceniu, każdy telefon komórkowy działałby
praktycznie jak totaliztyczna klawiatura "wszystko w jednym" podłączona do
sieci komputerowej o dużej mocy obliczeniowej. Nie trzeba zaś już wyjaśniać
jak nasze życie zostanie ułatwione, kiedy użytkownicy każdego telefonu
komórkowego nagle otrzymają do ręki moc przeliczeniową najpotężniejszego
języka programowania i komputera, wyzwalaną z prostotą operowania zwykłego
kalkulatora.
#4. Jak przyszły pracodawca by skorzystał z mojego zatrudnienia - czyli gdyby przyszło ci popierać ("to lobby") moją kandydaturę na daną pozycję, to jakie walory mógłbyś u mnie wskazać i podeprzeć dowodami:
Aczkolwiek instytucje, szczególnie
państwowe, zdają się działać niezależnie od tego kto w nich pracuje, faktycznie
czyni dla nich dużą różnicę jeśli zatrudniają ludzi właściwego kalibru. Przykładowo
jeśli któryś z ich pracowników jest szeroko znany, również sama instytucja staje
się znaną. Jeśli któryś z jej pracowników odniesie sukces, jest to także sukcesem
danej instytucji, itp. Dlatego, przynajmniej w teorii, wszystkim instytucjom zdaje się
głośno zależeć aby przyciągać do siebie możliwie najlepszych pracowników. (Aczkolwiek,
proszę odnotować, że obecni pracodawcy zwykle NIE wiedzą jakie atrybuty powinne
być demonstrowane przez "najlepszego pracownika". Dlatego gdyby, dla przykładu,
sam Jezus żył dzisiaj wśród nas i poszukiwał pracy, najprawdopodobniej też miałby
poważne kłopoty z praktycznie niemal każdym dzisiejszym pracodawcą. Ponadto,
zapewne, większość dzisiejszych kolegów zawodowych wcale nie zaoszczędziłaby
mu typowych przykrości, plotek, oraz zawodowej rywalizacji.) Oto więc wykaz
najważniejszych walorów, które moim zdaniem ja zawsze wnoszę do wszystkich
instytucji w których pracuję.
1. Ogromne doświadczenie
zawodowe. Faktycznie to jestem naukowcem od 1970 roku (czyli nieustannie
przez 35 lat). W tym długim okresie, tylko przez 2 lata pozostawałem bezrobotnym.
Jednak nawet wówczas prywatnie prowadziłem raczej intensywne badania naukowe.
W pozostałym czasie zawsze miałem pracę na jakiejś uczelni. Podczas swojej
dotychczasowej kariery zawodowej wykładałem na
uczelniach w 5 krajach, tj. w Polsce (przez 12 lat), w Nowej Zelandii (przez około
15 lat), na Cyprze (przez 1 rok), w Malezji (przez 3 lata), oraz na tropikalnej wyspie
Borneo (przez 2 lata). Zajmowałem stanowiska od najniższego (np. ostatnie, tj. to
które straciłem 22 lipca 2005 roku, było na poziomie "Academic Staff Member" -
co jest najniższym stanowiskiem na owej uczelni), aż do stanowiska Associate
Professora (które zajmowałem w sumie przez 6 lat). Wykładałem też i prowadziłem
badania w dwóch zupełnie odmiennych dyscyplinach naukowych, tj. w naukach
komputerowych oraz w inżynierii mechanicznej.
2. Biegłość
w języku angielskim. Począwszy od 1982 roku, czyli przez
ostatnie 23 lata, na uczelniach na jakich pracuję bez przerwy
prowadzę wykładanie wyłącznie w języku angielskim. Językiem
angielskim - i to w jego najtrudniejszej, bo technicznej wersji,
posługuję się więc płynnie zarówno w mowie jak i w piśmie.
Faktycznie też na wielu nie-angielskojęzycznych uczelniach na
świecie, wprowadza się dzisiaj aż kilka wykładów w których językiem
wykładania jest właśnie angielski. Szczególny nacisk kładzie się tam
także na to, aby po angielsku wykładany był jakiś przedmiot zawodowy
leżący w specjalizacji danych studentów, przykładowo coś z inżynierii
mechanicznej dla mechaników, coś z komputeryzacji dla informatyków,
coś z fizyki lub mechaniki dla nauczycieli, itp. Chodzi bowiem o to,
aby studenci każdego nie-angielskojęzycznego kraju poznali praktycznie
terminologię swojej dyscypliny w języku angielskim, oraz praktycznie
opanowali umiejętność korzystania z angielskojęzycznej literatury fachowej.
Wszakże w chwili obecnej, literatury angielskojęzycznej jest na świecie
znacznie więcej niż literatury w języku dowolnego innego kraju. Nie wiem,
czy takie wykładanie przedmiotów
zawodowych w języku angielskim praktykowane jest już obecnie w Polsce.
Jeśli nie - ja jestem je w stanie zainicjować. Jeśli zaś tak, ja posiadam
wymaganą biegłość w języku angielskim oraz wystarczającą znajomość
angielskiej terminologii technicznej, aby ją kontynuować. W zakresie
zaś udokumentowania faktu, że rzeczywiście znam biegle język
angielski, to jest to bardzo łatwe. Wystarczy bowiem do mnie zadzwonić,
a porozmawiamy po angielsku. Po angielsku można też dokonać wywiadu
w sprawie mojego zatrudnienia. W końcu fakt nieustannego używania
przeze mnie języka angielskiego w wykładaniu jakie prowadzę, udokumentowany
jest przez praktycznie każdy dokument z moich byłych miejsc pracy.
3. Niezaprzeczalny dorobek
naukowy, z którym trudno komukolwiek konkurować. W punkcie #3 powyżej
wyszczególniłem tylko swoje najbardziej znane wynalazki techniczne i osiągnięcia
naukowe. Na dodatek do nich istnieje jednak także inny ogromny dorobek jaki
osiągnąłem. Przykładowo, w zakresie publikacji, jestem autorem:
15 artykułów w czasopismach naukowych (tj. artykułów zatwierdzonych przez referentów naukowych),
13 referatów na konferencje naukowe,
15 artykułów w czasopismach popularno-naukowych,
1 dysertacji doktorskiej,
22 monografii naukowych,
2 skryptów uczelnianych,
2 opublikowanych książek,
6 raportów dla przemysłu (z zakończonych projektów badawczych).
Z kolei użytkownicy internetu znają mnie zapewne z moich stron internetowych.
W chwili pisania niniejszej informacji miałem ich około 60-ciu w stanie czynnym.
W pierwszej połowie 2005 roku ich liczniki wskazywały w sumie około 1000
nowych tzw. "hits" (odwiedzin) na dzień.
4. Biegłość w komputeryzacji
i informatyce. Jest ona szczególnie przydatna na pozycjach pozaiformatycznych,
w których zatrudnieni tam ludzie z reguły pozostają nieco w tyle za rozwojem
informatyki na świecie. Tymczasem w każdej dyscyplinie, szczególnie zaś
w tych które dotyczą lub sprowadzają się do dokonywania badań eksperymentalnych,
uzyskane wyniki należy popularyzować w internecie, prezentować zinteresowanym,
upowszechniać, udostępniać, itp. Ja zaś, jak to się mówi, "zęby zjadłem" w takich
właśnie działaniach. Moje zdolności informatyczne dosyć łatwo udokumentować.
Wystarczy np. w wyszukiwarce "google.com" wpisać moje nazwisko i zobaczyć
ile stron internetowych referuje do badań jakie prowadzę. Innym sposobem
udokumentowania moich zdolności
informatycznych, jest zademonstrowanie niektórych z potężnych możliwości
"totaliztycznej klawiatury" którą osobiście opracowałem i zaprogramowałem
w celu praktycznego wdrożenia zupełnie nowej idei komputeryzacji jaką
opisałem powyżej pod nazwą "wszystko w jednym". Klawiaturę tą daje się
znaleźć na całym szeregu totaliztycznych stron internetowych, np. na stronach:
Pajak.20m.com/all_in_one.htm,
Pajak.20fr.com/all_in_one.htm, czy
totalizm.org.pl/keyboard_ru.htm.
5. Nawyk do ciężkiej pracy
i brak narowów. Aby wypracować i zgromadzić unikalny dorobek naukowy
jakim obecnie jestem w stanie się wylegitymować, każdego dnia pracuję po
kilkanaście godzin. Ciężką i zorientowaną na efekty pracę obecnie mam już
we krwi. Stała się ona moją drugą naturą. Ten nawyk do efektywnej i wydajnej
pracy uzupełniony jest moją moralną filozofią osobistą nazywaną
totalizm.
Faktycznie, to w chwili obecnej totalizm może się poszczycić, że jest on najbardziej
moralną, pokojową, konstruktywną, oraz satysfakcjonującą filozofią w świecie.
Wyznając totalizm nie mam więc w zwyczaju wymyślać komuś bezpodstawnie,
pokazywać fochy lub zawiść, plotkować , poniżać, itp. W każdej sytuacji staram
się być obiektywny i "fair". Ponadto, totalizm uczynił mnie relatywnie szczęśliwym
i spełnionym człowiekiem. Dzięki niemu wcale nie jestem jednym z tych
gburnych, zgorzkniałych, nieużytych i sarkastycznych twardogłowców,
z którymi trudno współżyć. Zawsze jestem uśmiechnięty, uprzejmy, grzeczny,
z poczuciem humoru, oraz gotowy do pośmiania się z czyichś dowcipów.
Jednak z uwagi na ciężar odpowiedzialności jaka na mnie spoczywa, a także
z uwagi na naturę prowadzonych badań, zwykle przez większość czasu doceniam
wartość powagi i skupienia. Oczywiście, jak każdy człowiek na Ziemi, jestem
również świadom, że nie wszystko co czynię, ani nie wszystko w co wierzę,
w 100% odpowiada wszystkim innym ludziom. (Wszakże znane przysłowie
stwierdza, "jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził".) Przykładowo,
totalizm nie pozwala aby dawać się komuś atakować bezkarnie. Obronę
dokonywaną moralnymi metodami, a także mówienie prawdy, nazywanie
rzeczy po imieniu, oraz usuwanie powodów panoszącego się zła podnosi
on do rangi naszego moralnego obowiązku. Dlatego na każdy atak staram
się odpowiadać moralną obroną. Staram się też demaskować zło i
niesprawiedliwość nawet jeśli nie mam osobistego interesu w ujawnieniu
danej jego manifestacji. Ponadto staram się mówić to co wierzę że w
danej sprawie reprezentuje prawdę, nawet jeśli jest to bolesne lub
niepopularne.
6. Sława. Aczkolwiek
filozofia totalizmu którą praktykuję w swoim codziennym życiu nie nakłania do
szukania sławy czy zysku, już sam fakt że jestem twórcą totalizmu, Konceptu
Dipolarnej Grawitacji, oraz wynalazcą całego szeregu zaawansowanych
urządzeń technicznych, sławę to samorzutnie generuje. Niezależnie więc
jakie by nie były poglądy poszczególnych ludzi na to co badam i czynię,
fakt pozostaje faktem, że są one poznawane przez nieustannie wzrastającą
liczbę ludzi. Z kolei taka wrastająca znajomość mojego dorobku świadczy,
że chociaż zwolna oraz z oporami wynikającymi z konieczności przełamywania
licznych blokad nałożonych przez wrogów moralności i postępu, ciągle to
co szynię i upowszechniam zaczyna zdobywać coraz większą sławę i uznanie.
#5. Jakiej pomocy się NIE spodziewam:
Poszukując pracy zakładam że gro
działań związanych z jej uzyskaniem zrealizuję samemu. Sam przygotuję więc
i wyślę wymagane dokumenty, sam stawię się na wywiad przedzatrudnieniowy,
sam przygotuję i zaprezetuję pokazowy wykład na zadany mi temat - jeśli będzie
on wymagany przez przyszłego pracodawcę, itp. Po znalezieniu zaś pracy, sam
będę dalej realizował obowiązki jakie ona na mnie nałoży. Apelując więc niniejszą
stroną o pomoc w tym znalezieniu pracy, wcale NIE rozumiem przez to że
spodziewam się iż ktoś "stworzy" dla mnie wymagane miejsce pracy, lub że
zwolni mnie z formalności wymaganych przy zatrudnianiu nowego pracownika
(tj. że np. zatrudni mnie "po kumotersku" a nie za merit tego co sobą reprezentuję).
Nie spodziewam się też że uzyskam w ten sposób jakiekolwiek inne potraktowanie
niż pozostali ludzie ubiegający się o daną pozycję. (Wszakże totalizm postuluje,
że w każdej kompetycji zwyciężać powinien faktycznie najlepszy.)
Udzielona
mi pomoc powinna więc wyłącznie polegać na przekazaniu mi informacji
o istniejących możliwościach zawodowych, o istniejących już gdzieś pozycjach do
zapełnienia, lub pozycjach które już niedługo się otworzą, a jeśli istnieją takie
możliwości - również na ewentualnym doradzeniu mi jak najefektywniej i
najskuteczniej przebrnąć przez formalności związane z ubieganiem się
o daną pracę oraz ewentualnym sprawdzaniu dla mnie jak sprawy zatrudnienia
na owej pozycji się mają. Z góry dziękuję za taką właśnie totaliztyczną pomoc.
#6. Jak się ze mną skontaktować:
W przypadku gdyby czytelnikowi
tej strony znane było cokolwiek, co mogłoby dopomóc mi w znalezieniu pracy
opisanego tutaj rodzaju, warto wiedzieć jak szybko daje się ze mną skontaktować.
Najlepiej do mnie napisać email - jeśli można to jednocześnie na wszystkie
adresy emailowe których używam, czyli na:
W przeszłości miałem bowiem już wiele przypadków, że te najważniejsze
emaile wysłane tylko na jeden z moich adresów zwyczajnie ginęły gdzieś
po drodze. (Odnotuj, że wysłanie tego samego emaila na wszystkie
powyższe adresy równocześnie, uzyskać można poprzez zwykłe kliknięcie
na następujący link:
jpajak@poczta.wp.pl, pajakjan@yahoo.co.nz, janpajak@lycos.com, janpajak@gmail.com.)
W niektórych przypadkach
wymaganą informację można też mi wysłać listownie. Warto jednak wiedzieć,
że list zwykły idzie z Polski do Nowej Zelandii około 3 miesięcy. Aby więc nie
doszedł zbyt późno warto się upewnić, że nadany on został pocztą lotniczą.
Mój adres pocztowy jest jak następuje:
Dr Jan Pająk
P.O. Box 33250
Petone 6340
New Zeland
Odnotuj, że Petone to nazwa przedmieścia nowozelandzkiego Wellington.
Oczywiście, najpewniejsza oraz
najszybsza metoda kontaktu jest przez telefon. Ma ona jednak tą wadę, że
przez telefon w rozmowie międzynarodowej ogromnie trudno jest przekazać ścisłe
dane, takie jak adresy pocztowe, nazwy instytucji, pisowanię nazwisk i adresów
emailowych, itp. Dlatego, w przypadku dosyłania owych danych, rozmowa
telefoniczna powinna być tylko słownym uzupełnieniem emaila i upewnieniem
się że email ten dotarł. Numer mojego telefonu domowego w Wellington jest
jak następuje: (00)
64-4 5694820, gdzie (00) to wyjście na centralę
międzynarodową (w niektórych krajach może być inne niż
"00"), 64 to numer Nowej Zelandii, 4 to numer Wellington
(w obrębie Nowej Zelandii trzeba go wykręcać jako 04),
zaś
5694820 to numer telefonu naszego mieszkania
w Wellington. (Warto jednak odnotować, że czas w Nowej
Zelandii jest około 12 godzin wcześniejszy niż czas w Polsce,
oraz że moja żona nie zna języka polskiego.) Warto też
wiedzieć, że swoje letnie wakacje, które w Nowej
Zelandii rozciągają się od grudnia do początka
lutego, zwykle spędzam w Malezji, gdzie jestem
dostępny tylko przez email oraz przez numer mojego
malezyjskiego telefonu komórkowego (00)
60-12
9416542. (Dzwoniąc do Malezji również warto pamiętać,
że czas w Malezji jest około 7 godzin wcześniejszy niż
czas w Polsce, oraz że moja żona może odpowiedzieć na
dany telefon na przekór że ona NIE zna języka polskiego.
Niemniej gdy powtórzy się jej kilka razy moje imię i
wypowie słowa "dzień dobry" i/lub "Polska - z Polski",
o których ona wie doskonale co oznaczają, wówczas
natychmiast się domyśli że telefon jest do mnie.
Tyle, że ja nie zawsze muszę właśnie być pod
ręką i dobrze byłoby wówczas rozumieć co żona wyjaśni
po angielsku.)